niedziela, 25 maja 2014

"To jakiś świr" czyli jak dojechać z Heathrow na Soho w 5 minut i poznać inną Mery Sue będąc stale rozbawionym gazem rozśmieszającym kaloryfera

 Post pochodzi z bloga: http://blaski-i-cienie-zycia-z-sherlockiem.blogspot.com
Skomentowały: Blackbird, Quantum of Collapse, Shayera Faelivrin
 
Nie doszli psychopato-socjopaci, latającymi pierwszą klasą w Cathay Pacific za grosze i uważający się za znawców Londynu na tyle, żeby przejechać z lotniska do centrum w 5 min (w godzinach szczytu) to właśnie nasze klimaty. Szczególnie jeżeli tworzą oni kompletnie nową interpretację kultowego serialu.
~ Quantum of Collapse
Dzisiaj dowiemy się jak to jest być zakompleksioną laską,która wraca do Londynu w poszukiwaniu pracy, oczywiście mamy tu nieudane fanfiction ze znanym lovelasem dwójki. Miłego czytania.

 -Proszę zapiąć pasy, za chwilę lądujemy. Dziękujemy za skorzystanie z naszych niekoniecznie tanich linii lotniczych. Pozdrawiam, kapitan Łukasz Ziółko.
B: No to ruszajmy z tym koksem /podwija rękawy/ 
Q: Jak ja kocham gdy osoby, które nie latają samolotem zbyt często silą się na opis przebiegu lotu...
S: Już zaczynamy? Ech /zakłada strój świętego Mikołaja i sztuczną brodę/ Jak się szybko uporamy to może zdąrzymy na 5 o'clock do królowej.
<tutaj znajdowała się nieudana próba stworzenia akapitu> Cicho westchnęłam i zapięłam pasy. Wielki powrót do Londynu. Od ponad 20 lat tu nie byłam (+ 3 dla pewności, że naprawdę nie byłam), a kiedyś śmiało mogłam nazwać to miasto moim domem. Teraz już się wstydzę, bo postawili plac zabaw w Hyde Parku. Bo tak było. Londyn to był mój jedyny dom.  A potem rodzice wymyślili sobie wyjazd do Polski, do ich ojczyzny.
B: Porzucają życie w Londynie dla życia w Polsce...coś tu nie gra.
Q: Nie patriotyczna musi być ta bohaterka. Mój brat nie narzekał, że wraca do Polski, ja też nie. 
S: Hello, ona się chciała wychować w London, być taka zachodnia. 
Q: Ekhem...ekhem. Dyskryminujesz Luksemburg? To też zachód! 
S: London to London, fejm tam ciągnie. 
Q: Do Londka Zdroju też jeździli... 
Do dziś pamiętam, jak dzieci śmiały się z mojego brytyjskiego akcentu, a ja nie potrafiłam sobie z tym poradzić. I jeszcze moje imię, Audrey, też było powodem do śmiechu.
B: Beka za trzy, dwa, jeden....
Q: Międzynarodowych szkół w Polsce oczywiście nie było, bo opowiadanie jest antypatriotyczne. Z drugiej strony zastanawiam się czy aŁtorka wie jak  brzmi brytyjski akcent u osoby potrafiącej mówić po Polsku...
Smutne przeżycia z dzieciństwa, przełożyły się na moje funkcjonowanie w grupie.
B: Zadzwoń na Błękitną Linię: 116 111. W kryzysie dla dzieci i młodzieży.  
S: Ale to działa tylko do 20:00 potem to dupa
Q: Rudych nie rodzą, sami rosną 
A raczej brak jego brak.
B: Bo braku tego brakowało.
Q: I jeszcze brak przez duże B, aby się upewnić, że jego brak jest prawdziwym brakiem. 
Po prostu unikałam ludzi jak ognia, nieswojo czułam się w grupie. Brak życia towarzyskiego przełożył się na wyniki na studiach, więc byłam najlepsza na roku, dzięki czemu każdy szpital chciał mnie mieć u siebie.
B: I nie siedzi w internetach moi drodzy. 
Q: No tak, jak nie miała znajomych to nie mogła dotrzeć do dilera amfetaminy, więc trzeba było zakuwać. 
Ale ja nie chciałam zostać w tym bagnie.
Q: A ja myślałam, że ona była na studiach 
S: Wiesz.. może była niedoszłą żoną Shreka?
Więc postanowiłam się wyrwać i znaleźć sobie pracę w Londynie.  No i jestem.
Q: Pierdolisz?! Jakoś nie zdążyłam się skapnąć od samego początku. 
 Samolot zaczął lądować. Stewardessy zaczęły żegnać pasażerów.
Q: Premium first class chyba w takim razie. Albo zarobiła na tych studiach, albo zapłaciła czarną kartą Miles and More. 
S: Kocham kiedy autorzy opowiadań silą się na tak długie i złożone zdania. 
  Szybko odpięłam swój pas i wyszłam z samolotu. Wzięłam głęboki wdech i uśmiechnęłam się do siebie. Czas zacząć nowe życie.
    Gdy w końcu zabrałam swój bagaż, złapałam taksówkę.
-Dokąd jedziemy? - Zapytał kierowca.
-Ummm, Baker Street 221B- Odpowiedziałam.
Przed wyjazdem do Londynu miałam mały problem. Nie miałam pojęcia gdzie zamieszkam, a nasze mieszkanie dawno zostało sprzedane.
Q: Takie spontaniczne YOLO z tym wyjazdem było...
B: Ale niech pan poczeka, bo muszę sobie słitkę cyknąć z taksówki.
S: "I'm back in London!" i wstawić ją na fejmbuka 
Q: Shayera - na Instagrama, Fejmbuk jest zbyt mainstreamowy 
S: Quantum - od razu na Twittera i Tumblra. 
Q: Skoro dojeżdża ekspresową taksówką, to może jeszcze uda jej się wcisnąć to na Spotify 
Na szczęście, stara przyjaciółka mamy, niejaka pani Hudson, miała wolny pokój do wynajęcia od zaraz.
B: Masz na myśli ten pokój niczym z horroru? Zniszczony z lustrem i "tajemniczymi" butami na środku?
S: Raczej ten,który służył kiedyś za night club, potem za kostnice, a potem...
Podobno miałam mieszkać z jakimś mężczyzną, ale wolałam o tym nie myśleć. Wolałabym mieszkać sama, ale nie chciałam denerwować mamy. Chyba była spokojniejsza, wiedząc, że w razie czego jakiś mężczyzna mnie obroni. Przewróciłam oczami. Jasne, jakby jakiś szaleniec miał mnie porwać.
Q: Mamo...umiem sobie radzić w Londynie, byłam tutaj ostatni raz w wieku 5 lat. Nic się nie zmieniło.
S: Wychowała się w Polsce, Londyn to przy tym pikuś.
 Zauważyłam, że kierowca przygląda mi się ciekawie w lusterku, więc zgromiłam go wzrokiem. Speszył się. Boże, jak ludzie mnie denerwują.
Q: Boże jak te aŁtoreczki mnie denerwują
 B: Ja bym spierdalała na jej miejscu.
S: Pierwsza zasada: nie denerwuj kelnerów zanim przyniosą Ci jedzenie ani taksówkarzy zanim przywiozą cię na miejsce.
Po 5 minutach, kierowca zatrzymał się pod podanym adresem.
Q: To nie Warszawa, że z lotniska do centrum masz 5 minut (chociaż i tak Warszawie jest jakieś 10 min). Jak serio nie wiesz ile się jedzie z Heathrow (po luksusie linii wnioskuje, że tam lądowała) na Soho to skorzystaj z Google Maps. 
 B: Niestety ten blog już (dzięki Bogu) się skończył.
S: Może to była taksówka co jedzie 400 km/h ? Kolejny wynalazek Kapitolu.
Q: I latałby nad korkami, po prostu kolejny Pan Samochodzik. 
S: Może pożyczyła Błędnego Rycerza?
Wręczyłam mu pieniądze, wysiadłam i wpadłam w kałużę. Cholera! Zapomniałam o tej przeklętej pogodzie.
B: No tak, przecież w Polsce jak w Afryce. Gorąco, że w kwietniu można chodzić na golasa. Więc skąd w Londynie deszcz?
S: Jest mokro, jej włosy zaraz zaczną się stroszyć i nie będzie słit foci sprzed nowego domu..
Słysząc śmiech kierowcy zaczerwieniłam się. Miałam ochotę pokazać mu środkowy palec, ale zapomniałam, że to nie Polska.
Q: I bardzo dobrze...bo w Anglii pokazuje się odwrócony znak zwycięstwa. 
B: Myślałam, że to szanująca się studencka, a nie gimbus.
S: Ona ma kompleksy. Raz - starzy wywieźli ją na jakąś totalną wieś, dwa - Nazwisko nie pasuje do jej imienia.
Zacisnęłam zęby i ruszyłam do domu. Słysząc trzask zamykanych drzwi, z pokoju wyłoniła się pani Hudson.
B: Jesteś pewna, że to ona? Przecież niby jej nie znasz.
-Och, Audrey, skarbie! Ależ ty wyrosłaś! Ostatnio widziałam cię, jak miałaś 5 lat! -Zaczęła gruchać staruszka. -I te twoje czarne włosy! Sporo ci urosły!
B: Teraz będziesz wpierdalać kotlety z ziemniaków z ziemniakami na śniadanie, obiad i kolację. Ty mały antychryście.
Q: Staruszka ta podczas gruchania na chwilę przemieniła się gołębia, ale potem wszystko wróciło do normy.
S: To Londyn, tutaj takie rzeczy to normalka
  Uśmiechnęłam się nieśmiało. W głębi duszy byłam zirytowana. Nie bardzo lubię, jak ktoś tak dużo mówi, szczególnie o mnie.
Q: Socjopatka lvl hard 
B: To ona nie jest antychrystem z gimbazy?
S: Ona jest na to zbyt kul.
-Dzień dobry, pani Hudson. Tak, to fakt, dawno się nie widziałyśmy i jeżeli mam być szczera, nie bardzo panią pamiętam - Powiedziałam zakłopotana.
-Nic nie szkodzi, będziemy miały sporo czasu by się poznać, prawda? - Zapytała, a ja pokiwałam głową. - Chodź pokażę ci mieszkanie.
  Weszłyśmy po schodach i ukazał mi się duży salon. Był ciekawie urządzony, ale bardzo zakurzony. Kichnęłam.
-Wybacz, ale Sherlock nie lubi jak tu odkurzam. Dziwny z niego człowiek.
B: I słucha w nocy Black Sabbath, kiwając się przy namalowanym na podłodze pentagramie...ale to spokojny człowiek. Tylko raz podpalił kota.
S: No ogół robi spotkania sekty, dlatego ksiądz nie przychodzi na kolędę. Słuchają głównie tego <link>
Sherlock? Ciekawe imię. Przypomina te z opowiadań Conana Doyla, ale były zbyt mainstreamowe, abym je przeczytała. To chyba ten mężczyzna, z którym mam mieszkać. Ale Sherlock to imię damskie.
Q: Zdziwienie będzie jak Watson wpadnie z góry...
B: Spokojnie, to nie z nim bohaterka pod koniec bloga ma wylądować w łóżku i mieć potem dziecko...Fuck ten spojler.   
Wzruszyłam ramionami na wyjaśnienie pani Hudson i ruszyłam w stronę kominku. Czaszka? Matko, kim jest ten człowiek?
B: Może nauczyciel biologii? Może niedoceniony Hamlet...no nie wiem.
Q: Raczej kim BYŁ ten człowiek, bo gołych czaszek u żywych ludzi jeszcze nie widziałam. Ale nie podważam ich istnienia, dzięki aŁtoreczkom dowiaduje się wiele rzeczy o świecie. Na przykład jak przejechać z Heathrow do Soho w 5 minut. 
S: Może ten Sherlock to niedoszły (albo doszły) Kuba Rozpruwacz? 
Przeniosłam wzrok na ścianę na przeciwko. Ładna tapeta. I obraz czaszki. Mój wzrok przyciągnęła namalowana na żółto uśmiechnięta buzia. Podeszłam bliżej i wzdrygnęłam się. Podziurawiona buzia od pistoletu, jestem tego pewna. Na zajęciach na studiach nie raz widziałam takie rzeczy.
Q: Ona studiowała medycynę czy prawo, bo się zgubiłam? 
B: A ja myślę, że fizycznie jest dorosła, ale psychicznie to wciąż gimbus.
S: Quantum studia w Polsce i wie wszystko. 
Q: No tak zapomniałam nawet Anglicy jadą na studia do Polski. Pieprzyć Oxford jedziemy na Polibudę. 
Boże, niech ten cały Sherlock nie będzie świrem!
B: Pewnie trzyma gałki oczne nieochrzczonych dzieci w słoikach po dżemie...normalka.
Q: Było znaleźć sobie mieszkanie w Londynie...
S: Zawsze mógł być gwałcicielem-mordercą...
-Matko, czy ten cały Sherlock nie jest jakimś świrem? - Zapytałam pani Hudson.
-Wysoko-funkcjonującym socjopatą, dokładniej - Usłyszałam męski głos.
B: Och...to mój książkę na białym koniu 
Q: Socjopata, świr, a psychopata. Ja widzę różnicę, nie wiem jak aŁtoreczka. 
  Szybko się odwróciłam. No proszę, kogo my tu mamy. Mężczyzna, na oko 180 cm,  burza czarnych loków i oczy bliżej nieokreślonego (sraczkowatego) koloru.
Q: Jak można pisać FF o Sherlocku nie wiedząc, że ma on niebiesko-zielone oczy 
http://media.tumblr.com/tumblr_m8mjbh5rD91qeiocm.gif
Przystojny.
B: Szkoda, że nie lubi gimbusek...
-Ummm, przepraszam, Jestem Audrey. Audrey Kowalski.
B: No tak dlaczego ja na to wcześniej nie wpadłam?! Audrey to moja postać z opowiadania, a Kowalski to najmądrzejszy z pingwinów z Madagaskaru. 
Q: Przepraszam, że się urodziłam. 
S: aŁtoreczka mogła się bardziej postarać, żeby chociaż imię pasowało do nazwiska. Dobrze chociaż, że nie odmienia nazwiska. 
Q: Chciała aby zabrzmiało tak anglosasko... 
Sherlock lekko się zdziwił, ale szybko się zreflektował.
B: Przypomniał sobie, że ma spotkanie z sektą za godzinę i musi wdziać szatę księdza, żeby się wbić do kościoła.
-Sherlock Holmes - Odpowiedział chłodno taksując mnie wzrokiem.
  Zarumieniłam się.
Q: Wstyd mi powiedzieć, że nie czytałam ani jednej książki z jego udziałem. 
B: Och jaki on przystojny. Zaraz zemdleję wprost na jego ramiona.
S: Moment.. bohaterka chciała pokazać taksówkarzowi środkowy palec a teraz prawie mdleje, kiedy gość patrzy na nią patrzy? 
Q: Dorasta...albo jest w ciąży
Co on sobie wyobraża? Myśli, że to tak ładnie gapić się na ludzi?
B: Kto ma cycki, ten ma władzę
Q: Ty patrząc się na niego przez dłużej niż 5 sekund, nie popełniasz żadnego faux pas w oczach anglików. 
Rzuciłam mu chłodne spojrzenie. Chyba się tym nie przejął, pieprzony socjopata.
Q: Obrażasz swój własny gatunek! 
B: Nie waż się na nią patrzeć dłużej niż 5 minut, bo oberwiesz łopatą, a jeśli ją dotniesz to płacisz 400 funtów.  
Q: No...wiesz 5 sek patrzysz się w metrze i już masz przesrane u tych pieprzonych arystokratów. 
 Nagle do pokoju wbiegł jakiś mężczyzna z kobietą i zaczęli się przekrzykiwać.
B: Wait, wait, wait....skoro to Mery i John /aaa kolejny spojler/ A Mery jest w ciąży...to jak do jasnej ciasnej mogła wbiec. Lepiej by wyglądało, gdyby weszła powoli po jakimś czasie...ale róbta co chceta.
Byli w szoku, widziałam to na ich twarzach. Nikt nie zawracał sobie głowy tym, że w pokoju jest obca osoba, czyli ja.
B: Wiedzą, że tam jesteś, ale mają cię w dupie, bo jesteś kurwa Polką...nie ma tam dla ciebie miejsca. 
Q: Czy mi się wydaje, czy aŁtorka nie załapała trzeciego sezonu? Właściwie to zakończenia. 
S: Nie było miejsca dla ciebie w tej gospodzie, możesz iść spać w rynsztoku nikt nie zapłacze. 
-Sherlocku, jak to jest możliwe?! Przecież mówiłeś, że on nie żyje! - Zaczął mężczyzna, wciąż nie zwracając uwagi na moją obecność.
B: Jak śmie?!
S: Coś czuje, że ona ma za wysokie mniemanie o sobie. 
-Właśnie - potwierdziła kobieta -Sprzedał sobie kulkę w głowę, nikt po czymś takim nie przeżywa! Sam widziałeś wypływające cząstki mózgu! Więc, jak?!
Q: Z herbaty oczywiście...
 B: Po prostu miał kody, albo ktoś wręczył Śmierci czarny kwiat...jak w Simsach.
S: Jedyne co nie przeżyło w tym zdaniu to gramatyka.
 Patrzyłam na nich zdezorientowana. O co w tym wszystkim chodziło, kim są ci ludzie?
B: To cygany, chcą ci sprzedać dywan jak w teledysku Figo Fago.
-Nie mam pojęcia, jak to się mogło stać - Odpowiedział wyraźnie zdenerwowany Sherlock - Moriarty jest sprytny, dobrze wiesz o tym, John.
Q: Sherlock był zdenerwowany tym, że ktoś jest od niego lepszy, bo całkowicie zdawał sobie z tego sprawę. 
  Mężczyzna, niejaki John, przeniósł się na fotel koło kominku i dopiero zwrócił uwagę na to, że ktoś jest jeszcze w tym pokoju. Podniósł jedną brew, wyraźnie zdekoncentrowany z wypisanym na twarzy pytaniem  i przeniósł swój wzrok na Sherlocka. Sherlock wyczytał pytanie z jego twarzy i szybko odpowiedział.
-To jest Audrey Kowalski. Ona...Hmm... Tak właściwie to co tutaj robisz? - Zapytał.
  Spojrzałam zdziwiona na niego. Jezu, co to za dziwny typ. Chociaż rozbawiła mnie jego niewiedza.
Q: Ty nie wiesz ile razy ja zostałam rozbawiona Twoją niewiedzą 
B: Przecież bohaterka jest taka wspaniała, a my ją tu poniżamy
-Mieszkam tu, więc wypierdalaj - Odpowiedziałam lekko rozbawiona. -Pani Hudson wynajmuje mi pokój na górze. Nie wspominała ci co tutaj wieczorem z Sherlockiem robimy?
B: Powiedzmy sobie szczerze...co socjopatę interesuje, kto będzie mieszkał blisko niego i tak wszyscy umrzemy (jak nie koniec świata, to apokalpisa zombie) to po co się poznawać?
Q: Uśmiechnęłam się rozbawiona, aby dać do zrozumienia, że rzeczywiście jestem rozbawiona
S: Ja na to rozbawienie mam tylko jeden komentarz - <klik>
  Sherlock wzruszył ramionami i podszedł do laptopa leżącego na niewielkim stole. Otworzył go.
-Ona ciągle coś gada. Czasem nie wie, kiedy należy się zamknąć i dać mi w spokoju pomyśleć.
Q: "Nie czas na pani ziółka Mrs. Hudson?" pierwszy raz widzę zgodność z serialem. Gratulacje! 
 B: To było o Audrey?...bo już nie ogarniam.
John i kobieta ponownie przenieśli wzrok na mnie.  John wyglądał na rozbawionego.
B: Zdałam sobie sprawę, że z mojego nosa zwisa glut.
S: Rozbawienie jest chyba jakąś chorobą zakaźną na tym blogu.
Q: Gaz rozśmieszający ucieka im z kaloryfera... 
-Życzę powodzenia w mieszkaniu z Sherlockiem. Nie przestrasz się, jeśli w lodówce znajdziesz jakieś części ciała. Dla Sherlocka to nic dziwnego.
Q: Bo John był tak wkurzony mieszkaniem z Sherlockiem, że skakał z radości po jego śmierci
B: Nawet znalazł sobie damę do towarzystwa...ale coś im nie wyszło i teraz jest ona w ciąży.
 Usłyszeliśmy prychnięcie znad laptopa.
B: Spokojnie to tylko koń twego księcia
Nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć. Kobieta, która przyszła z Johnem podała mi rękę. Zauważyłam, że była w zaawansowanej ciąży.
Q: Nie obrażaj grubych!
B: Każdy normalny Polak spytałby się "Który miesiąc?"
S: Czyli kobieta w zaawansowanej ciąży wbiegła po schodach do mieszkania? Takie rzeczy tylko w Anglii.
Q: Ta ciąża to uraz psychologiczny, jak noga u Johna. Zbyt dużo seksu z mężem i myśli, że jest w ciąży. 
-Jestem Mary, John to mój mąż. Pewnie wynajmujesz jego stary pokój - Uśmiechnęła się i nachyliła się do mnie. - To były jego najlepsze czasy, wiesz, rozwiązywanie zagadek i te takie tamte.
B: Detonowanie bomb, sfałszowanie samobójstwa, tropienie przestępców...a no i jeszcze ten pamiętny kawalerski, ale lepiej o tym nie wspominać.
S: Przecinki szaleją jak gimbusy w środku .
Q: AŁtorka jest taka rebel i wprowadza nowe zasady interpunkcji. 
-Rozwiązywanie zagadek? -Spytałam zdziwiona. O co tutaj chodzi?
B: No wiesz, ktoś popełnił jakąś zbrodnię, a zadaniem detektywa jest odnalezienie winnego...przydają się, kiedy policjanci idą na pączki.
Q: Jak śmiesz jej o tym przypominać? Przecież to (nie)zawansowana socjopatka. 
-No tak, Sherlock to detektyw-konsultant. Nikt ci o tym nie powiedział?
B: Jak nikt nie wspomniał bohaterce, która jest tu od dziesięciu minut, że jej współlokator to detektyw?!
  Pokręciłam głową i spojrzałam zafascynowana na Sherlocka. Uwielbiam kryminały!
Q: Gdybym ich nie lubiła, nie mieszkałabym na Baker Street 221B, bo to przecież tylko zbieg okoliczności. 
B: Tylko szkoda, że nie przeczytałam przygód mego współlokatora, ale to tak mi umknęło.
-Sherlocku, co tam szukasz? -Zapytał John.
B: Co zamawiamy: pizze, kebaba czy chińskie?
-Szukam jakich świadomości o powrocie Moriartiego, ale media milczą na ten temat. Dziwne. Przecież jego twarz pokazała się w każdym odbiorniku w Londynie, a oni zachowują się jakby nic się nie stało.
Q: Tylko Sherlock szuka świadomości. No tak, w końcu jest medykiem. 
B: Może to była tylko reklama?
S: Sherlock poleca kuchnie chińską, sushi ze świadomością. 
Q: Chyba suszi :D 
-Nie chcą nic pisać, aby ludzie niepotrzebnie wpadli w panikę. -Odpowiedziała zamyślona Mary.
B: Mery Sue? Co ty tutaj robisz?
-Pewnie Mycroft ma coś z tym wspólnego.
Q: Tak samo było z drugą wojną światową...
B: Zaraz by doszło do trzeciej....ale gdyby nie odwaga i pomysłowość głównej bohaterki "ze śmiesznym" imieniem...
S: Blackbird nie obrażaj jej imienia, obrażaj to jakże kreatywne nazwisko.
John i Mary Sue wzruszyli ramionami.
B: Może być kebab
Mężczyzna podniósł się z fotela, wziął żonę pod ramię i skierowali się ku wyjściu.
-Będziemy się zbierać. -rzekł John - Ale kebaba podeślijcie pod nasz dom. I ma być jeszcze ciepły, bo Ci utne... te kudły Sherlocku. Mary musi odpocząć. Dobranoc -Zwrócił się w moją stronę znowu wyraźnie rozbawiony. O co do jasnej cholery mu chodzi?
Q: Ja też bym się śmiała. Wpadli na 2 minuty, zdezorientowali dziewczynę, wrócą do domu i będą oglądać Śmieszne Koty na YT 
B: Albo Niekrytego....znaczy z czasów, kiedy robił jeszcze dobre filmiki.
S: Mówię wam,że rozbawienie to choroba zakaźna w tym blogasku, szczepionki na nią jeszcze nie wymyślili. Ale pewnie to jest celem Audrey Kowalski jako wspaniałej gównej bohaterki 
-Dobranoc - Powiedziałam i ruszyłam w stronę mojego pokoju.
-Nie chcesz nic wiedzieć o swoim nowym współlokatorze? - Usłyszałam za plecami. - Przyniosę wino z krwią nieochrzczonych dzieci i pogadamy.
Q: No tak. Zmierzch na 221B Baker Street...mogłam się domyślić od razu 
Wzdrygnęłam się. Kiedy zdążył do mnie podejść?
B: Sherlock to socjopata, detektyw, antychryst i wampir w jednym!
S: To nowy szczebel ewolucji.
-A powinnam coś o tobie wiedzieć?
  Wzruszył ramionami.
-Skoro ja wiem o tobie wszystko, może chciałabyś coś wiedzieć o mnie.
Q: Nagle taki kontaktywny Sherlock. Czy ja na pewno oglądałam to samo? 
S: Może jest jak z niektórymi anime, amerykanie wycenzurowali 3/4 wersji orginalnej 
B: Przecież to widać, że się w niej zakochał. Inaczej ten blog nie miałby sensu.
-Wiesz o mnie wszystko? -Uniosłam brwi.- Niby skąd?
B: Facebook, a szczególnie twoje statusy, które i tak nikogo nie obchodzą.
Q: Google Tłumacz 
  Przewrócił oczami, jakbym nie wiedziała czegoś oczywistego. Matko, znam go od jakiejś godziny, a już zaczyna mi działać na nerwy.
Q: Jestem na tym blogu od mniej niż pół godziny, a już zdążyłam się załamać. 
S: Moment, jak ona go może znać od godziny skoro jeszcze półgodziny temu wsiadała do taksówki?
B: Czy tylko mnie wkurzają takie idealistyczne bohaterki?
Q: Shayrea - załamanie czasoprzestrzeni... 
-Mieszkałaś w Polsce przez 20 lat, ale urodziłaś się tutaj, w Londynie. Zapewne Polska to ojczyzna twoich rodziców. Przez całe swoje życie byłaś samotna, przez to, że dzieci wyśmiewały się z  twojego niepolskiego akcentu i imienia. Widać, że obecność ludzi cię krępuje i denerwuje. Masz cięty język, nie dasz sobą pomiatać, chociaż jesteś wyraźnie wyobcowana, nieświadomie pragniesz czyjejś bliskości i odrobiny zainteresowania, ale...
Q: 20 lat życia w Polsce tak się odznacza na człowieku? Muszę szybko stąd wyjeżdżać. 
S: No tak boCHaterka nie mogła mieć zagranicznego akcentu bo to zbyt lamerskie. Musiała mieć niepolski akcent. 
Q: Akcent z Sosnowca chyba 
-Skończ - Przerwałam mu i zamknęłam oczy ze zdenerwowania. Słuchanie tego wszystkiego sprawiło mi dużo bólu. Nawet moi rodzice nie wiedzieli o mnie tyle co on. Dziwnie było wiedzieć, że ktoś, kogo prawie nie znasz, wie wszystko o twoim beznadziejnym życiu. -Masz rację, ale nie chcę tego słuchać dalej.
Q: Sherlock! Jedynka! 
S: - Sherlock fe! Nie tego cię uczyłam przez te parę miesięcy - pani Hudson wyszła z kuchni z wałkiem do ciasta i zrolowaną gazetą
B: Do Koluszek i tak przyjmą.
 Zapadła cisza. Było słychać tylko nasze oddechy, mój przerywany ze złości. Podobny do sapania psa. Czułam jego wzrok na sobie. Przestań, powtarzałam w myślach, przestań mnie tak denerwować.
-Denerwują cię skrzypce? -Zapytał nagle.
  Otworzyłam oczy.
-Nie - Odpowiedziałam. -Bardzo lubię skrzypce. Grasz?
-Tak -Odpowiedział. - To pomaga mi myśleć.
Uśmiechnęłam się. Mama grała na skrzypcach. Ja uczyłam się grać na fortepianie, ale nie miałam jak go zabrać tutaj.
-Grasz na fortepianie, widzę to po krzywych palcach. - Powiedział.
  Spojrzałam na swoje dłonie i wzruszyłam ramionami. Ponownie przeniosłam swój wzrok na Sherlocka. Matko, mogłabym patrzeć w te jego oczy cały czas.
B: Och i ach...i te oczy...zielone jak Morze Bałtyckie.
S: Minutę temu nie wiedziałaś jaki mają kolor, a teraz się w nich zakochałaś? Może ty jesteś w ciąży co? 
B: Shayera, to jeszcze przed nią. 
Q: Kosmiczny stosunek z oczami Sherlocka i wszystko jasne
Uspokój się, dziewczyno! Zganiłam się w głowie.
Q: "Quantum nie hejtuj tak tego bloga" zganiłam się w głowie, a potem pomyślałam "Haters gonna love" 
-Masz jakąś pracę? -Zapytał.
  Pokręciłam głową.
-Miałam zamiar szukać, niedawno skończyłam medycynę.
  Coś go wyraźnie zdziwiło. Hmm, chociaż nie wiem, czy to jest zdziwienie.
Q: Skoro potrafi wykryć 20 lat w Polsce to nie wykryje kierunku studiów? 
S: Sherlock nie jest wróżbitą Maciejem, nie wymagaj od niego za dużo.
Bardziej przybicie albo przygnębienie. Wyglądał, jakby stracił najlepszego przyjaciela. Socjopaci mają uczucia i przyjaciół?
Q: Socjopaci zagadują współlokatorów? 
S: Anglicy są bardziej kulturalni niż Polacy.
Q: Nie zapominajmy, że Polacy zachowują się jak brytyjska arystokracja. Zamiast "I would like", mówią "I want"  
S: Tego narodu nie zmienisz.
-Rozumiem -Powiedział i poszedł z powrotem w stronę laptopa. Znowu zajął się swoimi sprawami.
Q: Należało do nich mierzenie wielkości swojego Wacka 
 Stałam tak 5 minut czekając na jakieś wyjaśnienie, ale nie doczekałam się i poszłam w końcu do swojego pokoju.
B: Czy będzie ci przeszkadzało, jak będę walił w nocy? (szczegółów nie zdradzę)
  Pokój nie był duży, ale też i nie mały, była to piwnica. Taki w sam raz. Jego wystrój był trochę przygnębiający, ale co się dziwić w końcu sekta zabija tu nieochrzczone dzieci, więc postanowiłam, że rano pójdę do Ikei po kilka nowych rzeczy, a jeśli trafię na ołówki to też wezmę .Na szczęście rodzice uzbierali (czyt. ukradli) ładną sumkę, jak jeszcze byliśmy w Londynie i postanowili ją zatrzymać, jakby wiedzieli, że kiedyś tutaj wrócę.
Q: Zatrzymali ją pod asfaltem Oxford Street, żeby bohaterka mogła jej użyć wtedy i tylko wtedy, gdy wróci do Londynu. Nie przepraszam. Schowali to w tej ulicy, która pozwala dotrzeć z Heathrow na Soho w 5 minut. 
S: Albo schowali ją między cegłami domu na Baker Street 221b

  Przebrałam się w piżamę i padłam zmęczona na łóżko, myśląc o tym, jak dziwnym mężczyzną jest Sherlock Holmes i kim jest Moriarty.
Q: Quantum położyła się spać myśląc o tym jak bardzo ludzie potrafią być debilni. 
B: A tego dowiecie się w następnym odcinku. Jednak już dziś możecie go obejrzeć na vod.tvp.pl

Po długich i męczących godzinach komentatorki dotarły tu. Czyli do końca, taką przynajmniej miały nadzieję. Jednak Moriarty pokazał nam,że niczego nie można być pewnym, więc na razie relaksują się u królowej popijając herbatkę. Nie zaprzestały jednak szukania legendarnej ulicy, czy też autostrady między Heathrow a Soho, jednak równie dobrze mogła to być kanalizacja miejska.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Igrzyska superbohaterów czyli Gra Pijących w Rosyjskim Cube, z DiCaprio i ekipą z KacVegas

 Z góry przepraszamy za ewentualne usterki techniczne. Praca nad nimi trwa.
Post pochodzi z bloga: http://snow-white-and-the-others.blogspot.com/
Skomentowały: Blackbird, Quantum of Collapse, Zinrea
Dzisiaj zapoznamy się z hardkorową liczbą MarySue. Co więcej wszyscy bohaterowie będą cierpieli na tak zwany syndrom Kac Vegas, a cała akcja ma miejsce w Cube, rosyjskich pomieszczeniach tortur i tajnych magazynów ich wywiadu oraz Sosnowcu/Ameryce. Do tego DiCaprio wpłynie na Titanicu, Joker przyjdzie z kieliszkami, Trynkiewicz będzie czekał na powrót do normalności, a wszystko podsumuje Phil, Stu, Alan oraz Doug. Poddajmy się więc teraz super-hiper-nowoczesnym zabiegom ałtoreczki i wczujmy się w klimat wszechobecnego mhroku, fejmu i alkoholu.

W godzinach wieczornych nowa stolica Panem wygląda wręcz oszałamiająco zwłaszcza kiedy mieszkańcy nadużyli procentów. Jasne budynki kontrastują z zapadającym zmrokiem, cienie wydłużają się i tworzy się mroczny, tajemniczy nastrój.
B: Czyżby Panem przeniosło się do Sosnowca?
Q: Blackbird, jaki Sosnowiec, przecież Panem w Ameryce było
Z: A może to kraina bogów śmierci z Death Note?
Młodzież zazwyczaj spędza ten czas na spotykanie się ze znajomymi lub oglądanie powtórek ulubionych telenoweli.
B: I teraz w mojej głowie muzyczka z Violetty.
Q: No to wyjątkowo rozrywkowa ta młodzież jak na blogaski. Telenowele to dopiero musi być jazda. 
Z: No tak, jak nie fejmbuk to telenowele. Moda na sukces pewnie na okrągło tam leci.
Ludzie siedzą w swoich ozdobnych, aczkolwiek mniej kiczowatych niż dawniej apartamentach.
B: Politycy?
Q: A ja myślałam, że w garażu
Z: Moment... czy przypadkiem 3/4 mieszkańców Panem nie musiało zapierdzielać w nieludzkich warunkach całymi dniami,żeby mieć jakieś grosze na jedzenie?
Q: Zinrea, przecież to supernowoczesne Panem po kolejnej ewolucji fejmu
Z: Fejm wszędzie fejm.
Dziś jednak ten nastrój ulega zmianie, wpasowuje się w uliczny mrok. Jak obwieściły wszystkim wieczorne wiadomości, „już jutro wybrane zostanie 12 osób…”
B: Tak, tak, które staną do krwawych Igrzysk, gdzie nagrodą będzie stara szynka...a nie to nie ten film.
Q: Mnie bardziej interesuje nastrój, który niczym kolejny 007 wpasowuje się w mrok. Blackbird, znów muszę Ciebie poprawiać to po prostu:
Z: No, Rudy się żeni to wszyscy szaleją w pubach... albo jak kto woli na ulicy.

***
Mary Sue

Kiedy odzyskuję przytomność, znajduję się w ciemnym, sterylnie czystym  pomieszczeniu, oświetlonym kilkoma lampami zamieszczonymi między płytkami sufitu.
B: Dochodzi do mnie, że nic nie pamiętam z zeszłej nocy......znowu nie ten film.
Q: "Moim ostatnim wspomnieniem jest późna kolacja" No, no Igrzyska tym razem w Cube z ekipą od Kac Vegas. Zapowiada się ciekawie. 
Z: Laska przesadziła z procentami i skończyła w kostnicy. Wielkie rzeczy, tak kończą wszyscy mieszkańcy Panem przed Igrzyskami.
Drzwi wykonano tak, by dało się je otworzyć tylko z jednej strony.
B: 
Q: Poczekaj, aż pomieszczenie się obróci to Ciebie wypuszczą
Z: Cud Malina XXI wiek
Mi się nie spieszy, mogę poczekać aż ktoś przyjdzie.
B: 
Q: Jak zwykle nikt nie słucha rad Quantum...
Z: Ktoś przyjdzie i ją zabije. Trochę jak 3/4 nędznych horrorów.
Q: To opowiadanko przecież nie jest mainstreamowe. Będzie jak we wszystkich nędznych horrorach naraz. 
Siedzę, z rękami związanymi za plecami, na metalowym krześle, znajdującym się w centrum pokoju. Poza nim znajduje się tu tylko średniej wielkości stolik.
B: 
Q: Na którym znajduje się ruletka....
Z: Przez drzwi zaraz wejdzie Joker. Albo lepiej! Marilyn Manson wparuje ze swoją ekipą.

Ostatnie wydarzenia pamiętam jak przez mgłę. Wydaje mi się, że palnęłam jakąś głupotę i próbowałam z niej wybrnąć.  A może i nie… na pewno skończyło się jakimś zniszczeniem.
B: Przyznaj się. Po ilu odleciałaś?
Q: A już myślałam, że tekstem "Nie jesteś moim ojcem"
Z: Wrzucili jej pigułkę gwałtu do drinka, jak tańczyła na rurze oczywiście.
Staram się nie poruszać, by nie dać znaku, że się ocknęłam. Kątem oka dostrzegam w kącie przy suficie kamerę.
B: 
Q: Moje otwarte oczy to zbyt mało, aby zrozumieli. Przecież tylko MarySue, może być tak inteligenta, żeby u innych to dostrzec. 
Jestem monitorowana. Świetnie. Po prostu świetnie. Pewnie gadałam jakieś bzdury przez sen i teraz strażnicy dowiedzieli się czegoś o gumowych misiach, herbacianym potworze Super Skarpecie czy Kapitanie Kapciu.
B: Nie martw się, po pijaku się zdarza.
Q: "Ohhh mój Leonardo"
No cóż. Co cię stało, to się nie odstanie. Trzeba zająć się czymś pożytecznym.
B: Porozmawiajmy o Bogu.
Q: Napić się
Z: Bohaterka nie ma nic pożytecznego do roboty w życiu, ona siedzi i jest.
Powoli przesuwam dłonie i poluzowuję sznur na nadgarstkach, uważając, by nie spadł on na podłogę.
B: Gdzie się podziewają herbaciany stworek, Super Skarpeta i Kapitan Kapeć, gdy są tak bardzo potrzebni?
Q: Blackbirds...przecież bohaterka jest na tyle wspaniała i świetna, że sama sobie poradzi
Z: Zaraz okaże się,że bohaterka ma laser w oczach i jednym spojrzeniem może zabić. Jak córka Meduzy.
Odczekuję kilka minut i udaję, że się obudziłam.
B: Strażnicy pewnie cię nie monitorują, tylko grają w Statki za hajs, więc spokojnie.
Q: Tak naprawdę sznur zsunęłam lunatykując...
Z: Strażnicy oglądają powtórkę Trudnych Spraw.
Q: A mi się tak zdaje, że muszą mieć straszną bekę oglądając te wszystkie MarySue w pokojach
Z: Quantum, po co oglądać superaśną MarySue skoro można oglądać wampira Mikołaja ?
Q: Nie chce nic mówić, ale właśnie oglądamy MarySue, choć nasz entuzjazm chyba jest dosyć różny od entuzjazmu bohaterów

Rozglądam się po pokoju, wstaję i idę na wprost kamery.
                -Hej!-krzyczę patrząc w obiektyw. – Nie traktujecie za dobrze swoich gości! – odwracam głowę, by spojrzeć na zegarek- jest już dziesiąta!
B: Wat? Nawet zegarek ma?! Ful wypas cela, jak w Polskich więzieniach.
Q: WTF? Dopiero początek, a ja już się pogubiłam w akcji :( W końcu udaje, że śpi czy nie
Z: Blackbird,Quantum. Tak wygląda pięciogwiazdkowy hotel w Panem. Pokojówki wyglądają jak strażnicy, zamiast łóżka jest metalowe krzesło.
Pobudkę zamawiałam na ósmą!
B: Och wybacz pani, gdzie popełniliśmy błąd?!
Q: Obsługa kasyna zaoferuje Pani lakszry apartament. W końcu zakupiła Pani tyle alkoholu, że trzeba to wynagrodzić
Z: A ja zamawiałam pudełko sushi i bazyliszka w klatce, też nie dopełnili obietnicy.
Możecie mi się zrewanżować przynosząc na kolację makaron! Tylko dużo! I bez mięsa! Jestem na diecie!- to powinno wystarczyć. Przyjdą tu już za chwilę.
B: 
Q: "Jestem na diecie przywieźcie mi jak najwięcej"
Z: Coś wyczuwam,że to dieta cud. Albo MarySue ćwiczy z Chodzią!

***
Jessica

Od ogłoszenia losowania minęły dwie godziny. Jutro o dziesiątej mieszkańcy Kapitolu, w wieku od dwunastu do czternastu lat mają zebrać się na głównym placu naszego państwa-miasta.
B: Kto przynosi alkohol?
Z: Lepsze pytanie - kto załatwi go aż tyle?
Po raz pierwszy zobaczę na żywo relację z dożynek.
B: Nie zapomnij o słit foci na Fejsbunia
Q: Śledzcie mnie na Snapchacie "Jessicazajebistytrybut007"
Z: Całe internety będą grzmieć od tych plotek.
Może powinnam czuć się zagrożona, ale doskonale wiem, że dzięki wsparciu finansowemu ze strony krewnych na pewno sobie poradzę.
B: Are you sure?

Q: "Ochh...a po za tym mój urok osobisty sprawi, że będę mieć sponsorów"
Z: Jej zajebistość sprawi,że od razu wygra całe igrzyska
a nawet jeśli nie, to przynajmniej przekażę organizatorom moją opinię na temat tego wszystkiego i zginę z dumnie podniesioną głową, tak jak przystało komuś takiemu jak ja.
B: 
Q: Dumnie będziesz się zwijać z bólu. Pragnę to zobaczyć
Z: "Audycja zawiera lokowanie produktu"
Z tego co udało mi się dowiedzieć, dzięki pasji pewnej osoby, dożynki były świętem słowiańskim obchodzonym w dniu równonocy jesiennej jeszcze w czasach „starego świata”*
B: A ósmego dnia Bóg stworzył melanż.
Q: Nic nie zostało po Starym Świecie, ale Ciocia Wikipedia przybrała postać prawdziwej osoby
Z: "Stary Świat" był zanim wszystkim poprzewracało się w głowach od fejmu oraz kiedy ludzie rozmawiali ze sobą zamiast pisać na fejmbuku...
Od pierwszej rebelii jest to dzień, w którym wylosowani zostają trybuci z dwunastu dystryktów. A jednak w tym roku nie ma czegoś takiego jak losowanie w dożynki. W tym roku wszystko mam mieć daleko, szeroko i głęboko miejsce w dniu imienin prezydentowej.
B: Hepy Berfdej Kuwa tu ju 
Q: A Trzynastka gdzie? Czyżbym zaspoilerowała, przepraszam wszystkich sezonowców. 
Z: Wybiorą trybutów, a potem wszyscy będą Happy Ever After do następnego roku. No oprócz trybutów..
Do salonu wchodzi ochroniarz mojego ojca i przekazuje mi, żebym przyszła do pokoju na dwudziestym drugim, inaczej zwanym trzynastym, piętrze. Szczerze mówiąc, pierwszy raz słyszę o tym szatańskim pomieszczeniu zwanym inaczej salą tortur.
B: Możesz wybrać niebieskie, albo czerwone drzwi.
Q: Tylko nie zapomnij swojego Ajfona 234
Z: Dziewczyny mam tu poważny problem.
Do tej  pory byłam przekonana, że budynek, w którym mieszkamy ma tylko dwadzieścia jeden pięter.
Q: Grecka Tragedia po prostu. Mój budynek posiada jedno supertajne piętro do torturowania ludzi 
-Dwudzieste drugie…?-pytam
-Tak. Zaprowadzę tam panią.- odpowiada bez żadnych emocji. Jestem przekonana, że potem będzie płakał ze szczęścia oczywiście. Mężczyzna nie wyróżnia się na tle pozostałych pracowników,którymi w tym wypadku są górskie trole.
B: 
Ubrany jest w dobrze skrojony garnitur i podobnie jak pozostali strażnicy ma pomarańczowe oczojebne oczy.
B: Edward?
Q: Nie no co ty Blackbird, aŁtorka nie jest, aż tak mainstreamowa. To tylko Damon Salvatore
Z: Albo jego zUy brat bliźniak. A może gość po prostu przesadził z alkoholem? Jak wszyscy inni.
Wsiadamy do windy, która wiezie nas na szczyt budynku. Radio wygrywa właśnie popularną piosenkę, na dźwięk której przywołują mi się nieprzyjemne wspomnienia z trudnego okresu dojrzewania, kiedy odkryłam,że jestem chłopcem.
B: 
Q: Gratulacje! Pan Radio wygrał właśnie termos z kawą i najnowszy singiel Justina Biebera
To nie uczciwe, że to właśnie on zginął on męczennik
B: Sorry, taki mamy klimat
Q: Justin Bieber? Tak mi przykro /chowa za plecami nóż/
Z: Spójrzmy prawdzie w oczy. Wszyscy jesteście ćpunami i alkoholikami, a on po prostu przesadził. Ciebie też to czeka.
Wychodzimy na dach, gdzie rozglądam się za jakimiś ukrytymi schodami. Zamiast nich dostrzegam cienką, wiszącą w powietrzu drabinkę.
B: Halo policja? Zabłądziłam w internetach 
Q: "Winagrdium Leviosa" usłyszałam głos z tyłu i zobaczyłam Hermionę Granger trzymającą różdżkę w górze
Z: Musiała uciekać na drabinkę bo Bazyliszek ją gonił. A wiadomo węże umieją chodzić po schodach,ale po drabinkach już nie!
Podchodzę do niej i stawiam stopę na najniższym stopniu.
B: Skoro jest człowiekiem gumą to po ch*j stawia stopę na najniższym szczeblu, jakby nie mogła od razu na ziemi?
Z: Może niech od razu postawi stopę na ziemi? Będzie prościej.
Ochroniarz kiwa głową, ale pozostaje na dole.
B: Człowiek kameleon. Trynkiewicz, Edward i Matrix w  jednym.
Q: Przypadek? Nie sądzę
Z: Ta opowieść jest taka fascynującą,że aż zapomniałam o co się to wszystko rozchodzi...
Słyszę jeszcze, jak mamrocze coś typu „mi nie wolno” i zaczynam wspinaczkę po stromej górze by uratować moją księżniczkę.
B: Będzie patrzył jej pod spódniczkę?
Q: "Dopiero po godzinach pracy dołączę na tą imprezę do Ciebie"
Z: Znudzony czeka aż bohaterka wreszcie przestanie myśleć,że jest super kimś tam i zejdzie z tej ściany.
Q: Zinrea, to zbyt logiczne jak na tą historię 
Z: Quantum,może aŁtoreczka miała przebłyski logiki i prawdziwego geniuszu? Skąd wiesz?
Q: Jak tak to od razu trzeba Nobla jej wręczyć, bo taki plebs jak my tego opowiadania nie rozumie 
Nie trwa ona zbyt długo.
B: Nic dziwnego jak jest się człowiekiem gumą z wampiro-matrixo-zboczeńcem u boku
Q: A szkoda, już miałam nadzieję na ochronę na imprezie
Po kilku minutach wchodzę na pokład helikoptera, który zabiera mnie do sąsiedniego budynku.
B: A babcia Jadzia patrzy na co pieniążki wydałaś
Q: Nie mogła przejść ziemią i wjechać do tego budynku windą? 
Z: Quantum, bohaterka jest zbyt zajebista by chodzić po ziemi jak plebs
Q: Racja, zapomniałam, że MarySue nigdy nie zniża się do poziomu normalnych ludzi. Ba! Nawet nie zniża się poziomu superbohaterów. 
B: Dziewczęta przypominam, że to jest już Jessica, a MerySue dalej siedzi w kostnicy/celi i stara się przypomnieć co zrobiła z przyjaciółmi. Te niezręczne urodziny przed dożynkami.
Q: Blackbirds...MerySue to alter-ego Jessicy pewnie, albo na odwrót. Po tym opowiadaniu można się wszystkiego spodziewać. 
Z: A potem okaże się,że to były wspomnienia gangstera
Q: Zinrea, chyba, aż tak zaawansowanie nie będzie. Zresztą pamiętaj, aby się nie rozpędzać, czytaj nas osoby o mentalności najmłodszych. 
Z: Nikt nie musi czytać naszych wymysłów jeśli nie chce.
Q: Ale założę się, że aŁtoreczka wszystko przeczyta, aby potem się "bronić"
Kiedy jesteśmy nad balkonem, na polecenie pilota zeskakuję i prawie wpadam na moją opiekunkę z dzieciństwa.
B: Na spadochron już nie starczyło?
Q: Ale na szczęście od upadku na ziemię powstrzymują mnie męskie dłonie. "Harry?" pytam rozmarzonym głosem. 
Z: To pewnie ta opiekunka zasiała w niej marzenia o księżniczki z wieży..
-W końcu jesteś- mówi Camille. Ma zabandażowaną lewą rękę a jej mina nie wyraża niczego niedobrego.
B: Babcia nie przepisze następnego spadku i z czego będziemy żyły?!
Q: Alkohol nam się skończył! A na dodatek przywieźli Ciebie zamiast nowych skrzynek
Z: Czyli wspaniała,super zajebista, w kosmos odjechana bohaterka będzie żyć jak plebs? Soo Sad.
 – wezwałam cię tu, żebyś mi pomogła w przesłuchaniu kogoś. – przesuwa wzrok na prawie niezauważalne na tle ściany betonowe drzwi z wielkim neonem.
B: Zabawnie by było, gdyby te drzwi również otwierały się z jednej strony
Q: Tomasa z Twojej ulubionej telenoweli? 
Z: Pewnie musi przesłuchać Violettę, bo takie odrosty to grzech,wstyd,hańba i łamanie prawa!
-Kogo?- pytam
- Nazywa się Susan Ellsworth. Wiek: dwadzieścia trzy lata. Jest zamieszana w wydarzenia z zeszłego tygodnia.
B: Aaa wtedy...

Q: "Jakie wydarzenia ja nic nie wiem" "Do naszej ściany ktoś strzelał" I dopiero  wtedy <patrz gif wyżej>

Otwieram drzwi i ,zanim się za nami zatrzasną, blokuję ich mechanizm niezawodnym, pordzewiałym widelcem made in Poland. Teraz możemy stąd wyjść bez pomocy kogoś z zewnątrz.
B: Tak oto powstał ten niezawodny wynalazek....drzwi z klamkami po obu stronach.
Q: Przecinki szaleją, tak samo jak gimbusy w środku. 
Z: Skoro Panem jest takie ach,ech, cool i w ogóle staniki latają, to... czy ich zajebistość nie sprowadza ich na manowce? A może to wyższy szczebel ewolucji?
Pomieszczenie przeznaczone było zapewne na skład materiałów wybuchowych czy na laboratorium chemiczne ewentualnie skład broni nuklearnej i ziółek na biodra dla babci.
B: Dobra panowie, przerwa na papieroska.
Q: Ale teraz jest używane jako klub nocny
Z: Albo miejsce przetrzymywanie super mega niebezpiecznych zbirów. Bo gdzieżby ich dać do więzienia!
Ściany wykonane są z wytrzymałego stopu resztek betonu i niedopalonych fajek i zapewne zrobiono je tak, by nie dało się zza nich niczego nie usłyszeć.
B: If you know what i mean
Z: To tylko karton gips !
Nigdy nie podejrzewałam, że można zamknąć tutaj człowieka.
B: To Sosnowiec tu wszystko jest możliwe
Q: Ja też nie, dlatego pochwalam Twój pomysł wstrzymania blokady drzwi 
Z: Wiesz Jessica zawsze mogą ciebie też tam zamknąć...
Nie znajduje się tu wiele mebli,a właściwie nie ma tu nic. Krzesło kopnięto w jeden z kątów pomieszczenia, a stół przesunięty został na wprost drzwi.
B: 
Q: Został jeszcze kryształowy żyrandol, lustro, toaletka, skóra z niedźwiedzia polarnego i wodne łóżko
Z: A nad wszystkim znajdowało się akwarium zamiast sufitu,gdzie pływał dwu tonowy łosoś-wampir.
Na blacie siedzi młoda kobieta o rozczochranej, rudej fryzurze i nie przejmując się naszą obecnością śpiewa:
-Od Falklandu-śmy płynęli,
Aż do Polski zawinęli.
Q: A mi się wydawało, że Stary Świat został zniszczony. Razem z Falklandem i wszelkimi pieśniami jakie się z nim wiązały. 
Doskonale brała ryba,
Mogłeś wędką wtedy złapać
Nawet wieloryba.
Camille kaszle.
Q: Dużo się natrudziłaś wciskając dodatkowy wers o Camille, ale nadal nie da się go zaśpiewać. 
B: Ekhem złaź ze sceny ekhem
- Rudy Joe, kiedy popił,
Robił bardzo głupie miny
Albo skakał też do wody
Lecz na tyłku miał swe body
I gonił rekiny.
Camille kaszle ponownie.
B: To nic nie da, wyjmij pistolet
Z: Od razu trzeba powiadomić wywiad i spuścić bombę na Hiroshimę... czy tam Sosnowiec.
- I choć rekin twarda sztuka,
Ale Joe w wielkiej złości
W moim sercu wciąż tu mości.
Łapał gada od ogona
B: Myry Myry
I mu łamał kości.
Z: To już podchodzi pod stręczycielstwo!
Może ktoś się będzie zżymał
Mówiąc, że to zdrożne wieści,
Ale to jest właśnie klimat
Z: Czyżby panem znalazło się w Polsce?
Q: Gratulacje! Kopia tekstu z internetu :3 A gdzie prawa autorskie? Można Ciebie pozwać
Morskich opowieści!- pod koniec Jaki koniec? Jeszcze nie było refrenu i historii o marynarzu, który żywił się wyłącznie pieprzem!  kobieta wybucha obsesyjnym śmiechem. Dopiero po chwili zdaje sobie
sprawę z naszej wkurzającej obecności.
B: 
Q: Hahahahahaha...nie! W Szantach nie widzę nic śmiesznego, szczególnie kiedy są śpiewane daleko od morza 
-O, w końcu ktoś przyszedł!- krzyczy radośnie dziewczyna spadając ze stołu- Gardło mnie już trochę boli od śpiewania szant.
B: 
Q: Liverpool pożegnałam już dawno, a od tego czasu zaśpiewałam cały koncertowy repertuar "Trzech Majtków", i miałam się brać za "Cztery refy" 
Z: Gdzieś na końcu korytarza bosman gwałci marynarza, zgwałci, zgwałci czy nie zgwałci odbyt mu zniekształci sza zam!
Q: Zinrea, czytają nas młodsi... (wnioskuję z poziomu opowiadań na Bloggerze)
Z: Quantum - to tylko szanty.
A, właśnie! Powiedzcie, że przyniosłyście makaron. Konam z głodu.
B: Reasumując. Marudzi, wiecznie głodna, śpiewa szanty, robi bajzel, zachowuje się jak królewna...tak to z pewnością ciąża.
Q: Kobieto, Tobie potrzeba psychologa, a nie makaronu! 
Z: Ją opętał szatan! Przeczytała Harry'ego Pottera i ma !

***
Peeta
Q: A któżby inny. Przecież to blog o Igrzyskach
Z: Zawsze mógł wyskoczyć wielki, przerośnięty teletubiś. Takie zboczenie zawodowe często się zdarza na blogach.
Q: Już się boję jakby wyglądało FF o Teletubisiach 
Z: Pewnie jak HTF tylko bez krwi.


Jestem Peeta.  Jestem Peeta. Jestem święcie przekonany, że mam na imię Peeta Mellark.
B: 
Q: Sprawdź w dowodzie
Z: Możliwe,że nazywasz się Konstancja Amelia Czesław Lesia Niedźwicka. Po procentach każdy ma problem z pamięcią.
Od dziecka tak się nazywam. Nie jestem żaden Tony!  Nie jestem.  Nie jestem?
B: Peeta weź już idź do domu. Pijany jesteś.
Q: Nie pier*ol...nazywasz się od dziecka? Mi imię dopiero nadali w wieku 10 lat
Z: Mi rodzice nigdy nie powiedzieli jak mam na imię...
Budzę się późnym rankiem. Leżę  pod drzewem, gdzie zasnąłem poprzedniego wieczora.
B: 
Q: Sorry Girls, ale Peeta zorganizował lepszą bibę
Z: Wszyscy balowali tydzień, potem alkohol się skończył, w całym Panem.
Jest trzeci dzień igrzysk. W obozowisku pozostał tylko Cato. Udało mi się od niego dowiedzieć, że na arenie pozostałem ja Cato, Clove, Glimmer, Tresh, Marvel, Liszka i dziewięć albo dziesięć osób.
B: Od następnego odcinka, będą głosowali widzowie.
Q: Blackbirds wzywam pomoc jestem kompletnie zagubiona w fabule. 
Nie mam pojęcia co się stało z Rue. Mam nadzieję, że nic jej nie jest. Katniss by mi nie wybaczyła…
B: Schowaj wszystkie wałki do ciasta i rzeczy, którymi mogłaby cię zabić i zakopać ledwie żywego. 
Q: Nigdy więcej nie zgłaszaj się na bejbisitera
Z: Teraz cała historia magicznie straciła sens. Dziękuję aŁtorko!
Q: Ona miała jakikolwiek sens? 
Z: No jakiś miała. Ale rozumiała go tylko aŁtorka
Q: Kto wie...może nawet ona go nie zrozumiała 
Z: Quantum ona była tak genialna,że musiała go rozumieć.
właściwie to już za nią tęsknię.
B: Wiadomo....Rue jest taka słodka.
Q: Nie zdążyłem na pogrzeb
Z: Waldek czy żem ci nie mówił,że to wino mszalne cię zgubi?!
Pewnie kiedy obudzę się z tego koszmaru okaże się, że trwało to tylko kilka godzin. Ale powinna się cieszyć. Mnie uszczęśliwia sam widok jej twarzy.
B: Mhm, mhm...
Q: To ja sobie przewinę do sceny, kiedy Titanic tonie 
 Z: Quantum! Ale po drodze jest tyle interesujących scen! Jak ta:
                -Katniss- mruczę i rozpoczynam dzień od zjedzenia kilku porządnych kanapek.
B: Najpierw żołądek, potem przyjemności.
Q: Nie dość, że się obudził po imprezie to już piknik sobie robi. Niech Haymitcha zaprosi, będzie ostro.
Z: Haymitch to najlepsza postać w całych igrzyskach. Ale jak popije to bez kija nie podchodź!
Q: Chyba, że jesteś MarySue lub jej alter-ego Jessicą 

I tym sposobem Blackbirds, Quantum of Collapse oraz Zinrea dobrnęły do końca. Teraz mogą spokojnie odpocząć w jednej z kapitolińskich restauracji ze świadomością,że ta historia nie będzie ich już dręczyć po nocach. A Panem znajdujące się w Sosnowcu/Ameryce/ krainie bogów śmierci z Death Note istniało sobie dalej bez interwencji komentatorek. I bez dalszych szkód na ich umysłach. Jednak fakt, że MarySue do tej pory nie zabiła się swoim oczojebny laserem nadal je przygnębiał. 
szablon wykona� Eyes Only dla wioski szablon�w przy pomocy shooters, Kieran O'Connor