czwartek, 10 kwietnia 2014

Igrzyska superbohaterów czyli Gra Pijących w Rosyjskim Cube, z DiCaprio i ekipą z KacVegas

 Z góry przepraszamy za ewentualne usterki techniczne. Praca nad nimi trwa.
Post pochodzi z bloga: http://snow-white-and-the-others.blogspot.com/
Skomentowały: Blackbird, Quantum of Collapse, Zinrea
Dzisiaj zapoznamy się z hardkorową liczbą MarySue. Co więcej wszyscy bohaterowie będą cierpieli na tak zwany syndrom Kac Vegas, a cała akcja ma miejsce w Cube, rosyjskich pomieszczeniach tortur i tajnych magazynów ich wywiadu oraz Sosnowcu/Ameryce. Do tego DiCaprio wpłynie na Titanicu, Joker przyjdzie z kieliszkami, Trynkiewicz będzie czekał na powrót do normalności, a wszystko podsumuje Phil, Stu, Alan oraz Doug. Poddajmy się więc teraz super-hiper-nowoczesnym zabiegom ałtoreczki i wczujmy się w klimat wszechobecnego mhroku, fejmu i alkoholu.

W godzinach wieczornych nowa stolica Panem wygląda wręcz oszałamiająco zwłaszcza kiedy mieszkańcy nadużyli procentów. Jasne budynki kontrastują z zapadającym zmrokiem, cienie wydłużają się i tworzy się mroczny, tajemniczy nastrój.
B: Czyżby Panem przeniosło się do Sosnowca?
Q: Blackbird, jaki Sosnowiec, przecież Panem w Ameryce było
Z: A może to kraina bogów śmierci z Death Note?
Młodzież zazwyczaj spędza ten czas na spotykanie się ze znajomymi lub oglądanie powtórek ulubionych telenoweli.
B: I teraz w mojej głowie muzyczka z Violetty.
Q: No to wyjątkowo rozrywkowa ta młodzież jak na blogaski. Telenowele to dopiero musi być jazda. 
Z: No tak, jak nie fejmbuk to telenowele. Moda na sukces pewnie na okrągło tam leci.
Ludzie siedzą w swoich ozdobnych, aczkolwiek mniej kiczowatych niż dawniej apartamentach.
B: Politycy?
Q: A ja myślałam, że w garażu
Z: Moment... czy przypadkiem 3/4 mieszkańców Panem nie musiało zapierdzielać w nieludzkich warunkach całymi dniami,żeby mieć jakieś grosze na jedzenie?
Q: Zinrea, przecież to supernowoczesne Panem po kolejnej ewolucji fejmu
Z: Fejm wszędzie fejm.
Dziś jednak ten nastrój ulega zmianie, wpasowuje się w uliczny mrok. Jak obwieściły wszystkim wieczorne wiadomości, „już jutro wybrane zostanie 12 osób…”
B: Tak, tak, które staną do krwawych Igrzysk, gdzie nagrodą będzie stara szynka...a nie to nie ten film.
Q: Mnie bardziej interesuje nastrój, który niczym kolejny 007 wpasowuje się w mrok. Blackbird, znów muszę Ciebie poprawiać to po prostu:
Z: No, Rudy się żeni to wszyscy szaleją w pubach... albo jak kto woli na ulicy.

***
Mary Sue

Kiedy odzyskuję przytomność, znajduję się w ciemnym, sterylnie czystym  pomieszczeniu, oświetlonym kilkoma lampami zamieszczonymi między płytkami sufitu.
B: Dochodzi do mnie, że nic nie pamiętam z zeszłej nocy......znowu nie ten film.
Q: "Moim ostatnim wspomnieniem jest późna kolacja" No, no Igrzyska tym razem w Cube z ekipą od Kac Vegas. Zapowiada się ciekawie. 
Z: Laska przesadziła z procentami i skończyła w kostnicy. Wielkie rzeczy, tak kończą wszyscy mieszkańcy Panem przed Igrzyskami.
Drzwi wykonano tak, by dało się je otworzyć tylko z jednej strony.
B: 
Q: Poczekaj, aż pomieszczenie się obróci to Ciebie wypuszczą
Z: Cud Malina XXI wiek
Mi się nie spieszy, mogę poczekać aż ktoś przyjdzie.
B: 
Q: Jak zwykle nikt nie słucha rad Quantum...
Z: Ktoś przyjdzie i ją zabije. Trochę jak 3/4 nędznych horrorów.
Q: To opowiadanko przecież nie jest mainstreamowe. Będzie jak we wszystkich nędznych horrorach naraz. 
Siedzę, z rękami związanymi za plecami, na metalowym krześle, znajdującym się w centrum pokoju. Poza nim znajduje się tu tylko średniej wielkości stolik.
B: 
Q: Na którym znajduje się ruletka....
Z: Przez drzwi zaraz wejdzie Joker. Albo lepiej! Marilyn Manson wparuje ze swoją ekipą.

Ostatnie wydarzenia pamiętam jak przez mgłę. Wydaje mi się, że palnęłam jakąś głupotę i próbowałam z niej wybrnąć.  A może i nie… na pewno skończyło się jakimś zniszczeniem.
B: Przyznaj się. Po ilu odleciałaś?
Q: A już myślałam, że tekstem "Nie jesteś moim ojcem"
Z: Wrzucili jej pigułkę gwałtu do drinka, jak tańczyła na rurze oczywiście.
Staram się nie poruszać, by nie dać znaku, że się ocknęłam. Kątem oka dostrzegam w kącie przy suficie kamerę.
B: 
Q: Moje otwarte oczy to zbyt mało, aby zrozumieli. Przecież tylko MarySue, może być tak inteligenta, żeby u innych to dostrzec. 
Jestem monitorowana. Świetnie. Po prostu świetnie. Pewnie gadałam jakieś bzdury przez sen i teraz strażnicy dowiedzieli się czegoś o gumowych misiach, herbacianym potworze Super Skarpecie czy Kapitanie Kapciu.
B: Nie martw się, po pijaku się zdarza.
Q: "Ohhh mój Leonardo"
No cóż. Co cię stało, to się nie odstanie. Trzeba zająć się czymś pożytecznym.
B: Porozmawiajmy o Bogu.
Q: Napić się
Z: Bohaterka nie ma nic pożytecznego do roboty w życiu, ona siedzi i jest.
Powoli przesuwam dłonie i poluzowuję sznur na nadgarstkach, uważając, by nie spadł on na podłogę.
B: Gdzie się podziewają herbaciany stworek, Super Skarpeta i Kapitan Kapeć, gdy są tak bardzo potrzebni?
Q: Blackbirds...przecież bohaterka jest na tyle wspaniała i świetna, że sama sobie poradzi
Z: Zaraz okaże się,że bohaterka ma laser w oczach i jednym spojrzeniem może zabić. Jak córka Meduzy.
Odczekuję kilka minut i udaję, że się obudziłam.
B: Strażnicy pewnie cię nie monitorują, tylko grają w Statki za hajs, więc spokojnie.
Q: Tak naprawdę sznur zsunęłam lunatykując...
Z: Strażnicy oglądają powtórkę Trudnych Spraw.
Q: A mi się tak zdaje, że muszą mieć straszną bekę oglądając te wszystkie MarySue w pokojach
Z: Quantum, po co oglądać superaśną MarySue skoro można oglądać wampira Mikołaja ?
Q: Nie chce nic mówić, ale właśnie oglądamy MarySue, choć nasz entuzjazm chyba jest dosyć różny od entuzjazmu bohaterów

Rozglądam się po pokoju, wstaję i idę na wprost kamery.
                -Hej!-krzyczę patrząc w obiektyw. – Nie traktujecie za dobrze swoich gości! – odwracam głowę, by spojrzeć na zegarek- jest już dziesiąta!
B: Wat? Nawet zegarek ma?! Ful wypas cela, jak w Polskich więzieniach.
Q: WTF? Dopiero początek, a ja już się pogubiłam w akcji :( W końcu udaje, że śpi czy nie
Z: Blackbird,Quantum. Tak wygląda pięciogwiazdkowy hotel w Panem. Pokojówki wyglądają jak strażnicy, zamiast łóżka jest metalowe krzesło.
Pobudkę zamawiałam na ósmą!
B: Och wybacz pani, gdzie popełniliśmy błąd?!
Q: Obsługa kasyna zaoferuje Pani lakszry apartament. W końcu zakupiła Pani tyle alkoholu, że trzeba to wynagrodzić
Z: A ja zamawiałam pudełko sushi i bazyliszka w klatce, też nie dopełnili obietnicy.
Możecie mi się zrewanżować przynosząc na kolację makaron! Tylko dużo! I bez mięsa! Jestem na diecie!- to powinno wystarczyć. Przyjdą tu już za chwilę.
B: 
Q: "Jestem na diecie przywieźcie mi jak najwięcej"
Z: Coś wyczuwam,że to dieta cud. Albo MarySue ćwiczy z Chodzią!

***
Jessica

Od ogłoszenia losowania minęły dwie godziny. Jutro o dziesiątej mieszkańcy Kapitolu, w wieku od dwunastu do czternastu lat mają zebrać się na głównym placu naszego państwa-miasta.
B: Kto przynosi alkohol?
Z: Lepsze pytanie - kto załatwi go aż tyle?
Po raz pierwszy zobaczę na żywo relację z dożynek.
B: Nie zapomnij o słit foci na Fejsbunia
Q: Śledzcie mnie na Snapchacie "Jessicazajebistytrybut007"
Z: Całe internety będą grzmieć od tych plotek.
Może powinnam czuć się zagrożona, ale doskonale wiem, że dzięki wsparciu finansowemu ze strony krewnych na pewno sobie poradzę.
B: Are you sure?

Q: "Ochh...a po za tym mój urok osobisty sprawi, że będę mieć sponsorów"
Z: Jej zajebistość sprawi,że od razu wygra całe igrzyska
a nawet jeśli nie, to przynajmniej przekażę organizatorom moją opinię na temat tego wszystkiego i zginę z dumnie podniesioną głową, tak jak przystało komuś takiemu jak ja.
B: 
Q: Dumnie będziesz się zwijać z bólu. Pragnę to zobaczyć
Z: "Audycja zawiera lokowanie produktu"
Z tego co udało mi się dowiedzieć, dzięki pasji pewnej osoby, dożynki były świętem słowiańskim obchodzonym w dniu równonocy jesiennej jeszcze w czasach „starego świata”*
B: A ósmego dnia Bóg stworzył melanż.
Q: Nic nie zostało po Starym Świecie, ale Ciocia Wikipedia przybrała postać prawdziwej osoby
Z: "Stary Świat" był zanim wszystkim poprzewracało się w głowach od fejmu oraz kiedy ludzie rozmawiali ze sobą zamiast pisać na fejmbuku...
Od pierwszej rebelii jest to dzień, w którym wylosowani zostają trybuci z dwunastu dystryktów. A jednak w tym roku nie ma czegoś takiego jak losowanie w dożynki. W tym roku wszystko mam mieć daleko, szeroko i głęboko miejsce w dniu imienin prezydentowej.
B: Hepy Berfdej Kuwa tu ju 
Q: A Trzynastka gdzie? Czyżbym zaspoilerowała, przepraszam wszystkich sezonowców. 
Z: Wybiorą trybutów, a potem wszyscy będą Happy Ever After do następnego roku. No oprócz trybutów..
Do salonu wchodzi ochroniarz mojego ojca i przekazuje mi, żebym przyszła do pokoju na dwudziestym drugim, inaczej zwanym trzynastym, piętrze. Szczerze mówiąc, pierwszy raz słyszę o tym szatańskim pomieszczeniu zwanym inaczej salą tortur.
B: Możesz wybrać niebieskie, albo czerwone drzwi.
Q: Tylko nie zapomnij swojego Ajfona 234
Z: Dziewczyny mam tu poważny problem.
Do tej  pory byłam przekonana, że budynek, w którym mieszkamy ma tylko dwadzieścia jeden pięter.
Q: Grecka Tragedia po prostu. Mój budynek posiada jedno supertajne piętro do torturowania ludzi 
-Dwudzieste drugie…?-pytam
-Tak. Zaprowadzę tam panią.- odpowiada bez żadnych emocji. Jestem przekonana, że potem będzie płakał ze szczęścia oczywiście. Mężczyzna nie wyróżnia się na tle pozostałych pracowników,którymi w tym wypadku są górskie trole.
B: 
Ubrany jest w dobrze skrojony garnitur i podobnie jak pozostali strażnicy ma pomarańczowe oczojebne oczy.
B: Edward?
Q: Nie no co ty Blackbird, aŁtorka nie jest, aż tak mainstreamowa. To tylko Damon Salvatore
Z: Albo jego zUy brat bliźniak. A może gość po prostu przesadził z alkoholem? Jak wszyscy inni.
Wsiadamy do windy, która wiezie nas na szczyt budynku. Radio wygrywa właśnie popularną piosenkę, na dźwięk której przywołują mi się nieprzyjemne wspomnienia z trudnego okresu dojrzewania, kiedy odkryłam,że jestem chłopcem.
B: 
Q: Gratulacje! Pan Radio wygrał właśnie termos z kawą i najnowszy singiel Justina Biebera
To nie uczciwe, że to właśnie on zginął on męczennik
B: Sorry, taki mamy klimat
Q: Justin Bieber? Tak mi przykro /chowa za plecami nóż/
Z: Spójrzmy prawdzie w oczy. Wszyscy jesteście ćpunami i alkoholikami, a on po prostu przesadził. Ciebie też to czeka.
Wychodzimy na dach, gdzie rozglądam się za jakimiś ukrytymi schodami. Zamiast nich dostrzegam cienką, wiszącą w powietrzu drabinkę.
B: Halo policja? Zabłądziłam w internetach 
Q: "Winagrdium Leviosa" usłyszałam głos z tyłu i zobaczyłam Hermionę Granger trzymającą różdżkę w górze
Z: Musiała uciekać na drabinkę bo Bazyliszek ją gonił. A wiadomo węże umieją chodzić po schodach,ale po drabinkach już nie!
Podchodzę do niej i stawiam stopę na najniższym stopniu.
B: Skoro jest człowiekiem gumą to po ch*j stawia stopę na najniższym szczeblu, jakby nie mogła od razu na ziemi?
Z: Może niech od razu postawi stopę na ziemi? Będzie prościej.
Ochroniarz kiwa głową, ale pozostaje na dole.
B: Człowiek kameleon. Trynkiewicz, Edward i Matrix w  jednym.
Q: Przypadek? Nie sądzę
Z: Ta opowieść jest taka fascynującą,że aż zapomniałam o co się to wszystko rozchodzi...
Słyszę jeszcze, jak mamrocze coś typu „mi nie wolno” i zaczynam wspinaczkę po stromej górze by uratować moją księżniczkę.
B: Będzie patrzył jej pod spódniczkę?
Q: "Dopiero po godzinach pracy dołączę na tą imprezę do Ciebie"
Z: Znudzony czeka aż bohaterka wreszcie przestanie myśleć,że jest super kimś tam i zejdzie z tej ściany.
Q: Zinrea, to zbyt logiczne jak na tą historię 
Z: Quantum,może aŁtoreczka miała przebłyski logiki i prawdziwego geniuszu? Skąd wiesz?
Q: Jak tak to od razu trzeba Nobla jej wręczyć, bo taki plebs jak my tego opowiadania nie rozumie 
Nie trwa ona zbyt długo.
B: Nic dziwnego jak jest się człowiekiem gumą z wampiro-matrixo-zboczeńcem u boku
Q: A szkoda, już miałam nadzieję na ochronę na imprezie
Po kilku minutach wchodzę na pokład helikoptera, który zabiera mnie do sąsiedniego budynku.
B: A babcia Jadzia patrzy na co pieniążki wydałaś
Q: Nie mogła przejść ziemią i wjechać do tego budynku windą? 
Z: Quantum, bohaterka jest zbyt zajebista by chodzić po ziemi jak plebs
Q: Racja, zapomniałam, że MarySue nigdy nie zniża się do poziomu normalnych ludzi. Ba! Nawet nie zniża się poziomu superbohaterów. 
B: Dziewczęta przypominam, że to jest już Jessica, a MerySue dalej siedzi w kostnicy/celi i stara się przypomnieć co zrobiła z przyjaciółmi. Te niezręczne urodziny przed dożynkami.
Q: Blackbirds...MerySue to alter-ego Jessicy pewnie, albo na odwrót. Po tym opowiadaniu można się wszystkiego spodziewać. 
Z: A potem okaże się,że to były wspomnienia gangstera
Q: Zinrea, chyba, aż tak zaawansowanie nie będzie. Zresztą pamiętaj, aby się nie rozpędzać, czytaj nas osoby o mentalności najmłodszych. 
Z: Nikt nie musi czytać naszych wymysłów jeśli nie chce.
Q: Ale założę się, że aŁtoreczka wszystko przeczyta, aby potem się "bronić"
Kiedy jesteśmy nad balkonem, na polecenie pilota zeskakuję i prawie wpadam na moją opiekunkę z dzieciństwa.
B: Na spadochron już nie starczyło?
Q: Ale na szczęście od upadku na ziemię powstrzymują mnie męskie dłonie. "Harry?" pytam rozmarzonym głosem. 
Z: To pewnie ta opiekunka zasiała w niej marzenia o księżniczki z wieży..
-W końcu jesteś- mówi Camille. Ma zabandażowaną lewą rękę a jej mina nie wyraża niczego niedobrego.
B: Babcia nie przepisze następnego spadku i z czego będziemy żyły?!
Q: Alkohol nam się skończył! A na dodatek przywieźli Ciebie zamiast nowych skrzynek
Z: Czyli wspaniała,super zajebista, w kosmos odjechana bohaterka będzie żyć jak plebs? Soo Sad.
 – wezwałam cię tu, żebyś mi pomogła w przesłuchaniu kogoś. – przesuwa wzrok na prawie niezauważalne na tle ściany betonowe drzwi z wielkim neonem.
B: Zabawnie by było, gdyby te drzwi również otwierały się z jednej strony
Q: Tomasa z Twojej ulubionej telenoweli? 
Z: Pewnie musi przesłuchać Violettę, bo takie odrosty to grzech,wstyd,hańba i łamanie prawa!
-Kogo?- pytam
- Nazywa się Susan Ellsworth. Wiek: dwadzieścia trzy lata. Jest zamieszana w wydarzenia z zeszłego tygodnia.
B: Aaa wtedy...

Q: "Jakie wydarzenia ja nic nie wiem" "Do naszej ściany ktoś strzelał" I dopiero  wtedy <patrz gif wyżej>

Otwieram drzwi i ,zanim się za nami zatrzasną, blokuję ich mechanizm niezawodnym, pordzewiałym widelcem made in Poland. Teraz możemy stąd wyjść bez pomocy kogoś z zewnątrz.
B: Tak oto powstał ten niezawodny wynalazek....drzwi z klamkami po obu stronach.
Q: Przecinki szaleją, tak samo jak gimbusy w środku. 
Z: Skoro Panem jest takie ach,ech, cool i w ogóle staniki latają, to... czy ich zajebistość nie sprowadza ich na manowce? A może to wyższy szczebel ewolucji?
Pomieszczenie przeznaczone było zapewne na skład materiałów wybuchowych czy na laboratorium chemiczne ewentualnie skład broni nuklearnej i ziółek na biodra dla babci.
B: Dobra panowie, przerwa na papieroska.
Q: Ale teraz jest używane jako klub nocny
Z: Albo miejsce przetrzymywanie super mega niebezpiecznych zbirów. Bo gdzieżby ich dać do więzienia!
Ściany wykonane są z wytrzymałego stopu resztek betonu i niedopalonych fajek i zapewne zrobiono je tak, by nie dało się zza nich niczego nie usłyszeć.
B: If you know what i mean
Z: To tylko karton gips !
Nigdy nie podejrzewałam, że można zamknąć tutaj człowieka.
B: To Sosnowiec tu wszystko jest możliwe
Q: Ja też nie, dlatego pochwalam Twój pomysł wstrzymania blokady drzwi 
Z: Wiesz Jessica zawsze mogą ciebie też tam zamknąć...
Nie znajduje się tu wiele mebli,a właściwie nie ma tu nic. Krzesło kopnięto w jeden z kątów pomieszczenia, a stół przesunięty został na wprost drzwi.
B: 
Q: Został jeszcze kryształowy żyrandol, lustro, toaletka, skóra z niedźwiedzia polarnego i wodne łóżko
Z: A nad wszystkim znajdowało się akwarium zamiast sufitu,gdzie pływał dwu tonowy łosoś-wampir.
Na blacie siedzi młoda kobieta o rozczochranej, rudej fryzurze i nie przejmując się naszą obecnością śpiewa:
-Od Falklandu-śmy płynęli,
Aż do Polski zawinęli.
Q: A mi się wydawało, że Stary Świat został zniszczony. Razem z Falklandem i wszelkimi pieśniami jakie się z nim wiązały. 
Doskonale brała ryba,
Mogłeś wędką wtedy złapać
Nawet wieloryba.
Camille kaszle.
Q: Dużo się natrudziłaś wciskając dodatkowy wers o Camille, ale nadal nie da się go zaśpiewać. 
B: Ekhem złaź ze sceny ekhem
- Rudy Joe, kiedy popił,
Robił bardzo głupie miny
Albo skakał też do wody
Lecz na tyłku miał swe body
I gonił rekiny.
Camille kaszle ponownie.
B: To nic nie da, wyjmij pistolet
Z: Od razu trzeba powiadomić wywiad i spuścić bombę na Hiroshimę... czy tam Sosnowiec.
- I choć rekin twarda sztuka,
Ale Joe w wielkiej złości
W moim sercu wciąż tu mości.
Łapał gada od ogona
B: Myry Myry
I mu łamał kości.
Z: To już podchodzi pod stręczycielstwo!
Może ktoś się będzie zżymał
Mówiąc, że to zdrożne wieści,
Ale to jest właśnie klimat
Z: Czyżby panem znalazło się w Polsce?
Q: Gratulacje! Kopia tekstu z internetu :3 A gdzie prawa autorskie? Można Ciebie pozwać
Morskich opowieści!- pod koniec Jaki koniec? Jeszcze nie było refrenu i historii o marynarzu, który żywił się wyłącznie pieprzem!  kobieta wybucha obsesyjnym śmiechem. Dopiero po chwili zdaje sobie
sprawę z naszej wkurzającej obecności.
B: 
Q: Hahahahahaha...nie! W Szantach nie widzę nic śmiesznego, szczególnie kiedy są śpiewane daleko od morza 
-O, w końcu ktoś przyszedł!- krzyczy radośnie dziewczyna spadając ze stołu- Gardło mnie już trochę boli od śpiewania szant.
B: 
Q: Liverpool pożegnałam już dawno, a od tego czasu zaśpiewałam cały koncertowy repertuar "Trzech Majtków", i miałam się brać za "Cztery refy" 
Z: Gdzieś na końcu korytarza bosman gwałci marynarza, zgwałci, zgwałci czy nie zgwałci odbyt mu zniekształci sza zam!
Q: Zinrea, czytają nas młodsi... (wnioskuję z poziomu opowiadań na Bloggerze)
Z: Quantum - to tylko szanty.
A, właśnie! Powiedzcie, że przyniosłyście makaron. Konam z głodu.
B: Reasumując. Marudzi, wiecznie głodna, śpiewa szanty, robi bajzel, zachowuje się jak królewna...tak to z pewnością ciąża.
Q: Kobieto, Tobie potrzeba psychologa, a nie makaronu! 
Z: Ją opętał szatan! Przeczytała Harry'ego Pottera i ma !

***
Peeta
Q: A któżby inny. Przecież to blog o Igrzyskach
Z: Zawsze mógł wyskoczyć wielki, przerośnięty teletubiś. Takie zboczenie zawodowe często się zdarza na blogach.
Q: Już się boję jakby wyglądało FF o Teletubisiach 
Z: Pewnie jak HTF tylko bez krwi.


Jestem Peeta.  Jestem Peeta. Jestem święcie przekonany, że mam na imię Peeta Mellark.
B: 
Q: Sprawdź w dowodzie
Z: Możliwe,że nazywasz się Konstancja Amelia Czesław Lesia Niedźwicka. Po procentach każdy ma problem z pamięcią.
Od dziecka tak się nazywam. Nie jestem żaden Tony!  Nie jestem.  Nie jestem?
B: Peeta weź już idź do domu. Pijany jesteś.
Q: Nie pier*ol...nazywasz się od dziecka? Mi imię dopiero nadali w wieku 10 lat
Z: Mi rodzice nigdy nie powiedzieli jak mam na imię...
Budzę się późnym rankiem. Leżę  pod drzewem, gdzie zasnąłem poprzedniego wieczora.
B: 
Q: Sorry Girls, ale Peeta zorganizował lepszą bibę
Z: Wszyscy balowali tydzień, potem alkohol się skończył, w całym Panem.
Jest trzeci dzień igrzysk. W obozowisku pozostał tylko Cato. Udało mi się od niego dowiedzieć, że na arenie pozostałem ja Cato, Clove, Glimmer, Tresh, Marvel, Liszka i dziewięć albo dziesięć osób.
B: Od następnego odcinka, będą głosowali widzowie.
Q: Blackbirds wzywam pomoc jestem kompletnie zagubiona w fabule. 
Nie mam pojęcia co się stało z Rue. Mam nadzieję, że nic jej nie jest. Katniss by mi nie wybaczyła…
B: Schowaj wszystkie wałki do ciasta i rzeczy, którymi mogłaby cię zabić i zakopać ledwie żywego. 
Q: Nigdy więcej nie zgłaszaj się na bejbisitera
Z: Teraz cała historia magicznie straciła sens. Dziękuję aŁtorko!
Q: Ona miała jakikolwiek sens? 
Z: No jakiś miała. Ale rozumiała go tylko aŁtorka
Q: Kto wie...może nawet ona go nie zrozumiała 
Z: Quantum ona była tak genialna,że musiała go rozumieć.
właściwie to już za nią tęsknię.
B: Wiadomo....Rue jest taka słodka.
Q: Nie zdążyłem na pogrzeb
Z: Waldek czy żem ci nie mówił,że to wino mszalne cię zgubi?!
Pewnie kiedy obudzę się z tego koszmaru okaże się, że trwało to tylko kilka godzin. Ale powinna się cieszyć. Mnie uszczęśliwia sam widok jej twarzy.
B: Mhm, mhm...
Q: To ja sobie przewinę do sceny, kiedy Titanic tonie 
 Z: Quantum! Ale po drodze jest tyle interesujących scen! Jak ta:
                -Katniss- mruczę i rozpoczynam dzień od zjedzenia kilku porządnych kanapek.
B: Najpierw żołądek, potem przyjemności.
Q: Nie dość, że się obudził po imprezie to już piknik sobie robi. Niech Haymitcha zaprosi, będzie ostro.
Z: Haymitch to najlepsza postać w całych igrzyskach. Ale jak popije to bez kija nie podchodź!
Q: Chyba, że jesteś MarySue lub jej alter-ego Jessicą 

I tym sposobem Blackbirds, Quantum of Collapse oraz Zinrea dobrnęły do końca. Teraz mogą spokojnie odpocząć w jednej z kapitolińskich restauracji ze świadomością,że ta historia nie będzie ich już dręczyć po nocach. A Panem znajdujące się w Sosnowcu/Ameryce/ krainie bogów śmierci z Death Note istniało sobie dalej bez interwencji komentatorek. I bez dalszych szkód na ich umysłach. Jednak fakt, że MarySue do tej pory nie zabiła się swoim oczojebny laserem nadal je przygnębiał. 
szablon wykona� Eyes Only dla wioski szablon�w przy pomocy shooters, Kieran O'Connor