piątek, 20 lutego 2015

Smoke Weed Every Day With Muse, czyli syndrom niedojebania mózgowego w Londonie z Disco Polo!

Notka pochodzi z bloga (jakże okropnego): http://my-muse.blog.pl/
Skomentowały: Agata Blackbird i Norah Harisson Ylvisaker 
Błądząc po internecie Agata Blackbird natrafiła na opowiadanie o swym ulubionym zespole (jednym z ulubionych). Niestety ta wizyta zakończyła się depresją i wizytą w wariatkowie, a jeśli nie wierzycie, przekonajcie się sami.
Dziś dowiemy się jak "ciężko" pracują gwiazdy rocka na swój wizerunek, a także weźmiemy udział w takiej imprezie, że nawet ekipa z Kac Vegas okaże się grzecznymi aniołkami....a to wszystko w jednym rozdziale! Zapraszamy.
Uwaga! Przed przystąpieniem do czytania tych wypocin zapoznaj się z egzorcystą lub miej pod ręką coś do wyrzucenia przez okno, aby twój komputer nie uległ gwałtownej destrukcji. Poproś rodziców o wyjście z pokoju...serio, bo będziesz miał przechlapane. Gratulujemy tym co zostali i zapraszamy do prawdziwego piekła.
Czytała Agata Blackbird. 

Tak się zastanawiam czy nie ocenzurować tego bloga XD Moja fantazja zaczyna galopować… starałam się być przyzwoita ale mi to nie wychodzi – tak jest zabawniej XD
Stanowczo nie jest zabawniej /kręci głową z zażenowaniem/ Jestem za tym, aby powiesić autorkę na drewnianym palu.
To po cholere go w ogóle piszesz? 


Z dedykacją dla Parnelle 

pozdrawiam Ai

Cheers
Autorka to Ai? Cheers? czy Ai Cheers? Super już się zgubiłam, a to na razie dedykacja. 
Cheers to nieudana próba bycia takim światowym i napisania "Na Zdrowie" na końcu dedykacji. 

————————————————————————————————

- Hej ! -
zaświergotała Mery Sue w poniedziałkowy poranek
Po czym z ptaka przemieniła się ponownie w człowieka.
 – dzisiaj ja jestem
pierwsza. 
A ja jestem ósma w kolejce po pączki i co z tego? 
Jak minął weekend ? Jeśli Mery Sue nie mówiła potem o sobie w trzeciej osobie to powinnien tu być myślnik, ale to taki szczegół. F*!ck the grammar! 
Blondynka się lekko
zmieszała, opowiedzieć jej całą historię o koncercie, klubie i
sobotnim poranku ?
Melanż, ćpanie, r*chanie, sranie, przespałam się z Mattem Bellamym...nic niezwykłego. Typowy weekend, ale tym razem obeszło się bez interwencji policji. 
- Dziwnie –
odpowiedziała zdejmując kurtkę i chwyciła karton. 
Dlaczego nagle jakąś kluczową rolę odgrywa tutaj karton. Myślałam, że to opowiadanie o Muse. 
Sue przyjrzała się
uważnie dziewczynie.
- Balowałaś –
powiedziała triumfalnie.
No co ty
No shit Sherlock! 
Lia lekko się
zarumieniła i umknęła z kartonem na piętro. 
Gubiąc przy tym zawartość kartonu.
Masz kaca? Zamiast Aspiryny zapierdalaj z kartonem na piętro, może dadzą ci za to Medal Olimpijski albo innego Nobla. 
Sue nie dała za wygraną i poszła za nią. 
Zostawiając sklep bez opieki. Gud ajdija.
Blondynka w skupieniu
zdejmowała z manekina marynarkę, kiedy szatynka staneła koło
niej.
Błagam. Konstrukcja zdań w tym opowiadaniu jest jeszcze bardziej tragiczne, niż ich rozłożenie. Jak tu spokojnie hejtować?
Podczas zdejmowania tego ubrania wyobrażała sobie, że to Matt i dlatego była tak skupiona jakby robiła pracę domową z matmy, bo przecież to najtrudniejsze zadanie na świecie. 
- Nie chcesz mi
opowiedzieć ? Mnie swojej najlepszej kumpeli od – zamyśliła się dlaczego przed znakiem zapytania stoi spacja. 
– ośmiu lat ? Z którą razem studiowałaś projektowałaś i z
która razem pracujesz ? No wiesz ? Tak mi się odwdzięczasz ? 
Jak chcesz drinki z palemką to spadaj na Madagaskar. Życie to nie melodramat… 
Lia wiedziała, że to skutek uboczny codziennego balowania. 
firmowa zagrywka Sue, wzbudzić poczucie winy.
Bier pan to! Ja mam dzieci i psa do wykarmienia, a żyje pracując w Londynie z niewierną psiapiółką! To panu szkodzi wydać dwa kafle na buty?!
 Nie chciała jej
mówić, jak świetnie bawiła się z jej byłym chłopakiem.
Może życie to nie melodramat, ale ten blogasek już chyba rzeczywiście jest.
- Nie powiesz ? To
nie…Foch i nie myśl, że twoje party mnie obchodzi – odwróciła się na pięcie i zeszła na dół.
Nawet mój komputer już nie wyrabia z melodramatycznością tej historii. Zaciął mi się i przez dłuższy czas nie dawał znaku życia. Dzięki aŁtorko!!!
- Świetnie –
mrukneła do siebie – obraź się. Moimi kumplami są Muse, nie potrzebuje się zadawać z plebsem. 
O 9 otwarto sklep wciąż stał. Lia
właśnie siedziała na zapleczu kiedy do sklepu wpadł Paul Rosenberg.
Wyjrzała, kiedy usłyszała jego niski seksowny głos.
Dlaczego w tym momencie widzę zwiastun "50 Twarzy Grey'a?" 
 Jak zawsze świetnie ubrany – granatowy świetnie skrojony płaszcz,
ciemne spodnie i sztyblety, To się dzieje w Londynie w 21 wieku czy może w Meksyku w wieku 18 i zaraz ktoś tutaj zacznie popis rzucania nożami do muzyki flamenco?  urok latynoskiego amanta do do do do /wali w sprzęt/ dopełniał
całości. Wszedł na górę, a mała roześmiana szatynka wbiegła
po schodach za nim.
Ilość schodów na tym opowiadaniu mnie przeraża.
A mnie przeraża to, że wylądowałyśmy w meksykańskim, osiemnastowiecznym przedszkolu z cyrkowcem i kartonem w roli głównej. 
Lia widziała jak na prędce dziewczyna poprawia
swoją zieloną spódnicę. 
W celu zaimponowania, że w ogólne coś potrafi robić.
Ja się już pogubiłam. Kto jest gdzie i kim i co do tego wszystkiego ma karton i zielona spódnica.  Blondynka westchneła i zapakowała stare
ubrania do dużego kartonu. Skoro ona się fochneła, to ja zabiorę jej rzeczy.  Kiedy wyszła, w drziwach stanęła
Madame van der Woodsen, bardzo wysoka miedzianoruda piękność o gracji nimfy.
Ty jesteś ruda-da-da na pewno ruda-da-da.
Madame Nie-wiem-jakie-wymyślić-nazwisko-dla-starej-zgrzybiałej-suki-to-wezme-jakieś-pseudo-holenderskie
Karton, brytyjczycy, latynosi i holendrzy? Wiemy, że Londyn to miasto wielokulturowe, ale to dopiero pierwsze 5 min. 
- Dzień dobry –
przywitała szefową.
- Witaj Lia –
uśmiechnęła się i zlustrowała wygląd dziewczyny. 
Postawiła przed nią lustro mam rozumieć? 
Zawsze zwracała uwagę na wygląd swoich asystentek.
Czułenka, klasyczne
jeansy i cienki grafitowy golf ładnie komponowały się z blond
włosami – przyszły jakieś zamówienia ? – spytałą w końcu. Eee…o kim to było? 
Madame van der Wooden, jakby ją to coś interesowało.
oprócz całych kolekcji projektowała także stroje na zamówienie,
które były realizowane przez jedną z asystentek murzynów. Kiedy Madame nie
mogła akurat przyjąć zamówienia jej pracownice wykonywały
projekty, jak w Azji mogły się w ten sposób wykazać i zdobyć pochwały od
szefowej. 
Albo baty
Zamiast wcześniej wspomnianego Medalu dla najszybszego wbiegacza po schodach z kartonem dam wam uścisk dłoni Madame van der bitch 
- Tak, jak zwykle na
jesienny bal harytatywny pani Brown potrzebuje kreacji wieczorowej –
odpowiedziała jej Lia podała notatkę z zamówieniem. Gubiąc przy tym przecinek i 'c' w słowie charytatywny. 
Madame van der bitch i pani najbardziej-popularne-brytyjskie-nazwisko. AŁtoreczka serio nie ma talentu do nadawania nazwisk. 
- Taak – Madame
przez chwilę czytała kartkę zwrócona w stronę wyjścia. Zorientowała się, że jej przecinek został w samochodzie.
Paul właśnie schodził ślimaczym tempem
z góry kiedy Lia rozmawiała z szefową. 
WTF?! Czy ktoś mi może wytłumaczyć co tutaj się w ogóle dzieje. 
Pokazała mu środkowy palec, żeby
zadzwonił do niej za 10 minut i wyszedł ze sklepu, kompletnie nie zwracając na siebie uwagi. Madame zabrała
w końcu kartkę, na zapleczu sprawdziła utarg z zeszłego tygodnia
i wyszła zadowolona nie płacąc swoim murzynom
Ja tego po prostu nie rozumiem
Lia pobiegła po telefon i zaszyła się na
górnym piętrze.
- Co chciałeś ? -
spytała.
- No wiesz, tak mnie
witasz po upojnym weekendzie ? 
To nie miało być o Muse? 
- Ja ci dam upojny, że
przetańczyłam z tobą pół nocy, a później pomagałam ci się
doprowadzić do ładu po imprezie nie znaczy że to była upojna
noc.
No to nieźle wczoraj zabalowali w tym Irlandzkim Barze
- Ty i tak nie
pamiętasz kto zdjął z ciebie bluzkę – zaśmiał się z zimną
satysfakcją.
Dominic? /ostrzy noże/
- I ty na pewno to
wiesz… to kto pomazał cię czarnym wodoodpornym markerem po
twarzy? Jak w przedszkolu.
Party hard! Pytanie numer jeden: Dlaczego nikt nie ma kaca? 
- Próba odbicia
piłeczki nic ci nie da, moja droga.
- Nie wpierdalaj we mnie
rzeczy, które nie miały miejsca – fuknęła.
Nie będziesz mu mówić co może w Ciebie wpierać, a co nie! 
- Oj Cornelko, nie /Próba uruchomienia systemu po nieoczekiwanym zamknięciu/
złość się.
Skąd nagle tutaj Witch?! 
Lia zrobiła się
czerwona na twarzy, nie znosiła jak ktoś mówił do niej w ten
sposób. Kolejny uraz z dzieciństwa? Już jedna taka w Londynie starczy. 
- Gdybyś stał przede
mną dostałbyś w zęby wiesz ?
A on gdzie stoi? 
- Cornelio ależ
dlaczemu się gniewasz – dalej wbijał jej szpile w cycki.
Jestem meksykaninem i używając słowa ależ chce ci zaimponować… 
- Spadaj –
powiedziała to trochę za głośno, klient który akurat przeglądał
wieszak z marynarkami dziwnie się na nią spojrzał, oczami zboczeńca – nie mogę
rozmawiać jestem w pracy – po czym rozłączyła się słysząc
jak Paul śpiewa jej imię do telefonu. Agata Mów Lajk Dżager! Agata Mów Lajk Dżager! Agata Łuuuu!
Eeee…jaka idiotka kłóci się z męską dziwką przy klientach? 
- Mogę w czymś pomóc
? – zwróciła się do klienta z promiennym uśmiechem.
Ha-ha-ha-ha! Koń by się uśmiał! Jak ja kocham taki nieudolny humor w blogaskach. 
O 16 zamkneły jak
zwykle sklep i poszły do domu. Sue dalej miała obrażona minę. 
Coś w tym stylu 
Złożoność zdań jest prawie tak samo niska jak złożoność charakterów bohaterów. 

Lia Agata
postanowiła odczekać do jutra i w między czasie wymyślić jakąś
wiarygodną hisoryjkę na bloga, którego i tak ludzie nie będą czytać.
Norah approves
 Kiedy tylko wpadła do mieszkania od razu
włączyła czajnik komputer zrobiła sobie herbatę po czym z laptopem
rozłożyła się na balkonie
Nie! Nie! Nie! To się robi kakałko i siada na parapecie
Nie padało więc spokojnie mogła się zaj*bać
odprężyć.
- Zwariowany weekend –
mrukneła do siebie odpalając pocztę.
To takie…innowacyjne. 
Czekał na nią mail od
starej przyjaciółki, z którą dawno się nie widziała.
” Hej kochana ! 
Co u ciebie słychać ? Z dziewczynami jesteśmy w czasie trasy po Australii i
południowej Azji pociągiem. 
W Anglii pewnie teraz szaro i deszczowo jak to
zwykle bywa jesinią, jak to zwykle bywa przez większą część
roku XD
Ale ta jej przyjaciółka jest zabawna XD XDDD XDDDDDD XDDDDDDDDDDD
 U mnie jest piękna słonecznia pogoda, gorąco i ci
seksowni serferzy, konduktorzy i wgl 
Serferzy chyba po internecie. 
Właśnie wróciłyśmy z plaży w Melbern,
Serferzy tylko w Melbern. 
wieczorem mamy koncert.
Dlaczego jedyny zespół w blogasku o Muse to zespół jakieś starej kumpeli i jej przystojnego gangu serferów w Melbern? 
 Ann się rozchorowała, zjadła coś na
mieście, teraz leży w łóżku i umiera, spokojnie kupimy wiązankę od cb, Liz jej matkuje.
/W tle słychać: "Zjedz ten pier*olony rosół, bo ci znowu łapy szafką przytrzasnę!/
Spokojnie nic się nie stało…Ann tylko właśnie zdycha, a Liz udaje, że jest fajna. Zresztą jak zwykle. 
Opowiadaj co u ciebie słychać. Najlepiej teraz w tym momencie! Stasznie za tobą tęsknie.
Zobaczymy się dopiero za jakieś dwa miesiące nie wcześniej. 
Przyjedź na nasz koncert do Osaki albo Hong Kongu, to tylko 16
godzin samolotem
Jaka ona dowciapna… xD XD xd XDD
Ściskam cię mocno i
masz pozdrowienia od całej ekpiy z New Castle.
Chyba raczej z Warsaw Shore, Blackbird. 
Odpowiedz jak
najszybciej
Twoja Ross”
Lia uśmiechneła się
czytając maila.
 Włączyła sobie nową płyte Gare du Nord i
zabrała się do odpisywania.
” Ross !
Jezu szkoda że ciebie
nie było w zeszłym tygodniu w Londynie. Totalne szaleństwo TO-TAL-NE.
Totalne…no wiesz…bezwzględnie totalne takie totalne YOLO. No mówię ci! Totalnie! 
Zadzwonił do mnie Geogre OMG!  z propozycją pomocy przy koncercie jakiś trzech fagasów. Nie
byłam kompletnie świadomo 
Ja też nie jestem kompletnie świadomo na co się porywam komentując to coś 
na co się porywam w tym kółku melodramatycznym. Zapomniałam że
kiedy George dzwoni szykuje się jakaś bomba jak w..nie pamiętam. OMG! Kmnisz to?  Miałam razem z nim
zrobić kostiumy dla znienawidzonego przez was Muse ^_* Dlatego tak bardzo żałuj, że Ciebie nie było. 
 nawet spałam prawie ze wszystkimi, ale miałam tego nie mówić, więc napiszę Mieliśmy na
to trzy dni – szaleństwo TO-TAL-NE. Zarwaliśmy nocki, ale opłacało się –
przyślę ci zdjęcia, będziesz w niebo wzięta XD Było totalnie bombowo, kminisz? xDDDDDDDDDDDDD Widokiem Matta, który się ze mną całuje w łóżku. Będziesz mi zazdrościć! Najgorsze jednak
było po koncercie poszliśmy do Ronnie Scott’s, spotkaliśmy Paula Rosenberga. Czaisz? OMG! OMG! Sikam! 
Ostatecznie obódziłam się w mieszkaniu Bellamy’ego, w jego nagich
objęcia i jego bluzce z tego wszystkiego zapomniałam przestudiować słownik, w nogach spał zawiązany Dom ubrany w moją
bluzkę, Tom nagi w zawinięty w papier  w toaletowy spał w wannie,
reszta przezentowała się podobnie
Eeeee…ee.eee….A wszyscy robią aferę z "50 Twarzy Grey'a" 
 Nie wiem co się działo i chyba
nie chcę wiedzieć. Ale to pewnie ten dziwny proszek. To było totalnie dziwne i sfiskowane. TO-TAL-NIE
No pewnie – już bukuję
bilet i jadę XD  
Tak na zmianę tematusprytnie.
Blackbird, bukujemy bilet i jedziemy do Melbern? 
Jasne, pociągiem w dwie godziny z przystankiem w Tokyo :D
Pozdrów dziewczyny i
wyściskaj je ode mnie
Twoja L. Lofffka Max!!! :****
Wzieła, bo wszystko można bierść 
telefon i ściągneła na kompa zdjęcia z koncertu. To ściąganie zdjęć było totalnym szaleństwem. Mówię wam…totalnym. 
 Same stroje były
komiczne – nie wiedziała dlaczego Matt z Domem się na nie w ogóle
zgodzili. 
Patrząc na teledysk do Panic Station ja się wcale nie dziwie. Nie wiem jak bohaterka. 
Nie ma to jak zrobić stroje, które są do dupy, a potem się nimi popisywać. 
Wyglądali jak pajace – Bells amantem – to się kupy gówna
nie trzyma. Otarła łzę rozpaczy i załączyła w mailu kilka najlepszych
zdjęć. 
Po czym zrobiła kakałko? Powiedz, że tak!
Ściąganie zdjęć na tym blogu i już płacz? Melodramatyczność tego blogaska mnie przerasta. 
- Będziesz
zadowolona – mrukneła do kompa.
Postawiła baaaardzo ostrożnie.
komputer na stoliku przed ławką i wspłuchała się w dzwieki
muzyki, aż z wrarzenia zapomniła jak się spika po polska
A ja się wspłuchuje w bólszit jaki serwuje mi aŁtorka. 
Trochę się jej przysnęło. Obudziła się o 9 kiedy było
już zupełnie ciemno i zimno. 
Wreszcie ktoś ma kaca! 
Szybko zabrała sprzęt i weszła do
mieszkania, zamykając okno. Zostawiła komputer na stoliku na balkonie w
salonie, ubrała bluzę któregoś z fagasów która leżała na sofie i poszła do kuchni
nastawić czajnik na mózg. Usiadła w salonie i włączyła telewizor.
Obejrzała wiadomości,
Ambitnie! 
 po czym podeszła do regału i wzieła bierła
książkę, którą kupiła jakiś czas temu ale do tej pory nie
miała czasu przeczytać, bo była na to za mało elokwętna..chwila – Black Angels John’a Connolly. 
AŁtorka jest tak światowa, że aż zapomniała polskiego tytułu
Zabrała
ksi(un)ążkę i gasząc światła poszła na górę. Włączyła nocną
lampkę, rozłożyła się wygodnie na łóżku, na laptopie puściła
Mindi Ablair i zatopiła się w książkę. 
Ja się pytam, co ona za muzyki słucha? Skoro pracuje dla Muse, to gdzie Green Day, Linkin Park, U2, Paramorea nie jacyś Abdahai Dżabagar. 
Abdahai Alhbar Dźibutti? Chyba znalazłam.  Przepraszam, musiałam… 
Koty wygodnie położyły
się na jej zasyfiałych nogach działając niczym dobry termofor.
Pytanie dla kogo wygodnie? 
 Ani się
obejrzała a było już grubo po 12.
Totalne szaleństwo. TO-TA-LNE! Kminicie? 
 Zeszła do łazienki umyć zęby
przebrała się i wróciła do sypialni. Spawdziła przed snem
jeszcze pocztę. Może nocny listonosz zostawił jej obiecaną bombę?
Jesteś
genialna – za to cię kochamy
The
bad thing
Bad Thing? Jakaś podróba 1D? 
Zamknęła poooowolutku
kompa i z uśmiechem poszła spać.
Następny
dzień minął spokojnie. Po pracy poszła na zakupy do hipermarketu.
Nie przepadała za robieniem zakupów dla powodzian po południu, kiedy sklepy były
zapchane, pełno było rozwrzeszczonych małych dzieci i nie można
się było dopchać do kasy. 
O nie! Dlaczego ona w ogóle kupuje z tym plebsem? 
Kiedy blondynka stała przy stoisku z
nabiałem, jak zawsze ze słuchawkami na uszach – ktoś zaszedł ją
od tyłu i zakrył oczy. Lekko podskoczyła zaskoczona.
- Yyymm
Mia ? – spytała.
- Skąd wiedziałaś ? /pioruny w tle/
Uśmiechnięta
azjatka zdjęła dłonie z jej oczu. 
Mamy anglików, mamy seksownych "serferów" kolejarzy, mamy Dżabarara i jeszcze azjatka. Robimy własną Eurowizję! 
Nie zapominaj o kartonie, meksykanach, pseudo holenderce, miotaczu nożami, klasycznych angolach i męskich dziwkach. 
- Co Yyyy...
tutaj robisz ?
- Zakupy
No shit Sherlock! 
– zaśmiała się – jak ja cię dawno nie widziałam.
- Noo…
całe półtora tygodnia. 
- Oj tam – ukuła cyrklem blondynkę w bok – Co u ciebie ? Jak minął weekend ?
- Świetnie… dziwacznie…seksownie...zajebiście...ale zarazem ch*jowo, bo sie taka jedna fochnęła dalej nie mogę tego ogarnąć…
- Ty,
może się spotkamy jakoś w piątek, co ? Opowiesz mi wszystko,
diablico – wyszczerzyła się /ponownie pioruny/
Diablico? Czyżby nasza jak-jej-tam okazała się prostytuką? 
- Pewnie – ucieszyła się – babski wieczór to jest to…czego mi potrzeba.
Będziemy przymierzać szpilki, na które i tak nas nie stać.
Skierowały
się do kasy.
A ja myślałam, że do salonu z telefonami… 
 Spokojnie mogły przegadać następne dobre fascynujące 40 minut
zanim przyszła ich kolej PKP
A one nie szły do kasy? 
Lia zapakowała torby do samochodu i
porz(y)egnała się z kumpelą.
Ja już czekam na moment kiedy porzgnam się z tym blogaskiem. 
 Wsiadła do samochodu i pojechała do
domu. Kiedy wypakowała rzeczy z torby, wzieła bierła telefon do łapy i zadźwoniła
do Sue, nie pogodziły się jeszcze JESZCZE – cisza w pracy była męcząca.
Tak męcząca jak rozpinanie koszuli manekinowi. 
Stała przez chwilę przy oknie w kuchni przygryzając paznokieć w
napięciu czekając aż połączenie zostanie odebrane. Po piątym
sygnale usłyszała beznamiętne:
- Słucham
? <--- Uwaga! Znaleziono znak zapytania, jest bardzo wystraszony i nie mówi za wiele. Prosimy o kontakt z właścieiem pod numer: 6969696969.
- Hej co tam?
Sue, sorry, nie chciałam ci opowiedzieć co robiłam w weekend, bo
no wiesz miałam specjalne zlecenie u twojego byłego - musiałam zabić ci ciocię - sprawa bardzo delikatna no wiesz, z
resztą opowiem ci w piątek, masz ochotę na babski wieczór ?
- Hm…a kto zorganizuje alko?
- nastała długa cisza – powiedzmy, że ci wierzę wpieprze… a co do
piątkowego wieczoru… kogo masz na myśli oprócz Mnie, Siebie, Clover i Sary ? 
- Spotkałam Mie dzisiaj w sklepie wiesz tą z plebsu, chciałabyś kogoś jeszcze ? 
- Może, Dominica, Matta...i resztę. 
może… pogadamy jutro w pracy.
- W porządku… to do jutra. 
- Dobranoc stary zgredzie – usłyszała wkurzający śmiech szatynki. 
- Pa. 
Tu nastała kropka nienawiści.
Lia przyrządziła na objad kurczaka w b(j)iałym sosie z ryżem. 
Już się boję co je na śnjadanie i kojacje. 
Następnie poszła
do pracowni i przy spokojnym jazzie dopracowywała granatowną fiolinijną 
suknię. Do ramienia przyszyła miniące się drobne koraliki z najnowszej kolekcji "Szkoła 2011"
udrapała paznokciami materiał i wstępnie zafastrygowała dół suknii(jij).
Kolejne
dni minęły spokojnie, bez spięć z Sue, bez telefonów od Paula,
impreza zapowiadała się spokojnie. W piątek po pracy, Lia kupiła
dobre przeterminowane wino, posprzątała mieszkanie i przygotowała je na domówkę kulturalny wieczorek.
Fascynujące… 
O 8 zjewiły się dziewczyny 
Nie miały przy sobie słowników?
A pół godziny później zjewił się superman w stroju sprtizera. Albo na odwrót. 
Mia oprócz wina przyniosła też swoją 
szisze i trochę haszyszu od Dżimiego, bo w końcu nie był samolubem. 
Eeee… eeee….. 
Rozumiem, że to o gwiadach rock'a ale nie wszyscy dzisiaj wciągają sziszę. 
Usiadły na balkonie, Lia zaciągnęła się jointem 
płachtę nad balkonem, żeby przypadkiem deszcz nie przeszkodził im w orgii zabawie, puściął
klimatyczna muzykę Dżabahara Kolowijujijsza, rozrzuciła maty i wielkie poduszki wokół
stolika. Dziewczny rozsiadły się. Akurat była 12, więc zaczęły się modlić i krzyczeć Allah Akhbar, a potem wysadziły autobus.  Po 12 Lia usłyszała dzwonek do mózgu
drzwi.
- Kto śmie przeszkadzać w damskiej orgii?!
to może być o tej porze ? – spytała zdziwiona i podeszła do
domofonu – Tak ? Akwizytorom dziękujemy
Pierwsze skojarzenia
co usłyszała to głośny śmiech i walkę kto miał mówić. Bo jest taka zajebista, że dresy pod domofonem się o nią biją. 
Przypomina mi się gimnazjum: "Ty pukasz, ja mówię"
- Lia k*rwo!
kochanie wpuść mnie – usłyszała lekko bełkotliwy głos Georga, który z tej całej ekscytacji zapomniał jak się pisze jego imię. 
Piłeś? Nie piłem. Piłeś? Nie piłem. Powiedz Giblartar? Piłem. 
– yyy…nooo to znaczy nas – dodał po chwili.
- No yyy
pięknie jeszcze ciebie tu brakuje – mruknęła do siebie –
Jesteś zdrowo nawalony i rombnięty, idź spierniczaj do domu – powiedziała.
- Ależ k*rwo, s*ko, szm*to
ja w cale nie piłem – po czym teatralnie czknął z dykcją 
Ależ
Znowu
dało się słyszeć ostrą pijacką wymianę zdań.
"Stachu! Ty mi tu nie pi*rdol!"
- Lia k*rwo, s*ko, szm*to
no wpuść nas, jesteśmy biedni(j) i nie mamy się gdzie podziać –
powiedziała inna osoba.
- A
teraz kto ? Chris ? – zdziwiła się i zaceła się śmiać z jego udawanego smutku – czy wyście na głowę
upadli ? Poza koncertami nie znam was plebsy! 
- Lia,
proooooszę – wydarł się gdzieś z tyłu Paul.
- No
jeszcze Ciebie brakowało złamasie – lekko się obruszyła, ale powaga po
fajce i niedojebaniu mózgowym jej wybitnie nie wychodziła, wyrwał się jej zdławiony
chichot – Spadajcie na złamanie ryja, mam gości – zaśmiała się mhrocznie
Najarła się w cholere, a teraz uważa, że kolesie po kilku głębszych to zaraza. 
- I.....
nie chcesz nas wpuścić ? Ty zimna… – Dom nie dokończył, bo jako jedyny miał zdrowy mózg
usłyszała tylko plask i ciche – uuu… nie bij mnie Stefanie!
- Liaaaaa
– zaśpiewał wysoko Matt, aż kieliszki na balkonie popękały. 
- Nie.
- Cornywin Mike
– usłyszała głos Paula Rosenberga
Skąd tutaj nagle batoniki? 
- Zabiję się właśnie taaaam! 
cię za to… Nie oł nie bejbi
- Zabij, 
zabij tylko najpierw zejdź na dół.
- Ni(j)e
– i odłożyła tym razem z impetem słuchawkę.
Osunęła 
sie twarzą pod drzwiami dziko chichocząc. Hahahahahahahahahhaha Koń by się uśmiał.  Dziewczyny wyszły na korytarz i
przysłuchiwały się całej wymianie zdań. Domofon dalej dzwonił. Lia
pozbierała się twarz i zgarnęła dziewczyny z powrotem na balkon.
W między czasie się rozpadła na drobniutkie kawałeczki, a ponieważ tak naprawde jest Kronosem to za chwilę się pozbierała. 
- Tak to z tej strony- po czym
usłyszały chóralne pijackie Disco Polo  przepraszam, musiałam. 
- Cornelia
wpuść Naaaaaas ! ! 
Czy Muse to nie jakiś cholernie dobry zespół, który w przeciwieństwie do byłego aŁtorki potrafi śpiewać? 
Sue Teraz przechodzi zmiana kamery
z Mią rzuciły się do poręczy zobaczyć kto tak się wydziera. Na
ulicy pod balkonem stało czterech chwiejących się facetów po weselu, a domofon dalej dzwonił.
Przekrzykiwali się jeden przez drugiego. Lia podeszał do
dziewczyn.
Lia był gejem, więc musiał podeszodzić. 
- Spadajcie dziewczęta,
pobudzicie sąsiadów – krzyknęła.
- O kurde! To już spierdalamy, bo sąsiadka zwali na nas doniczkę z kwiatkami. 
- Wpuść
Naaaaaaas Łu oł ołu! – usłyszała w odpowiedzi.
- Co że co że jak, że Łat?
robimy ? – spytała Mia.
Kowalski! Opcje! 
- To 
jakieś szaleństwo – zaśmiała się Lia 
Skoro główna bohaterka nazywa się Lia, to czemu mówią na nią Cornelia? To się kupy nie trzyma. 
Blackbird, to niestety nie jedyna rzecz, która kupy się nie trzyma. 
– oni są tacy rozkoszni tak będą się
drzeć jeszcze trochę do końca życia – powiedziała słysząc kolejną serenadę
męskich zapitych głosów Disco Polo – a jak władują się na klatkę to
zrobią burdel na kółkach.
Wiedziałam, że tam jest męska dziwka! Normalnie wiedziałam! 
Zaraz im jeszcze harem otworzą na wycieraczce i dopiero będzie. 
- Oni
są słodcy – upierałą się Mia przyglądając się im z
zaciekwieniem– weźmy ich będzie ciekawie.
To geje! Nie będzie seksu. 
- Oj
tak, nie zapomnisz ich do końca życia, zapewniam cię będzie bombowo totalnie – zaśmiała
się blondynka.
- Co
masz na myśli ?
- Powiedzmy,
że wiem coś o tym – odparła idąc na korytarz –
pomorzecie mi ? Plisss.
Te bohaterki są zbyt mainstreamowe, żeby pomagać one muszą pomarzgać. 
Dziewczyny
ochoczo zeszły na dół i zgarnęły facetów na policję w momencie, gdy u
sąsiadów z dołu zapalało się światło nadziei. Chwiejnym krokiem
zaprowadziły ich do drzwi burdelu i obijając się na klatce próbowały
wejść na górę. Każda z dziewczyn trzymała dwóch facetów pod
ręce: Sue Doma i Chrisa, Mia Matta i Toma Riddle'a, a Lia Paula Rosenberga i Georga Clooney'a.
No mówiłam, że harem na wycieraczce będzie. 
- Wyście 
na głowę upadli ? A ty – zwróciła się do Paula – zasłużyłeś na nagrodę,
żeby dostać w zęby.
No chyba ty! 
Chłopak
tylko się do niej wyszczerzył. Wpadli do mieszkania burdelu, dziewczyny
wprowadziły ich na balkon i posadziły na poduszkach. Kiedy
zobaczyli sziszę zaczeli sobie wyrywać węża ogrodowego
Może i nie jestem zawodowym narkomanem, ale dlaczego nagle ich balkon zamienił się w terarium dla węży nie rozumiem. Tego blogaska chyba trzeba czytać paląc sziszę, bo inaczej wszystko wydaje się…/tutaj powinno być jakieś określenie, ale aż brak mi słów/ 
Matt już lekko
upalony od słońca wstał i wtaczając się z Domem do salonu stwierdził:
- Jestem Bogiem, uświadom to sobie!
głodny, jajecznica dla wszystkich ! 
Lia
leżała na ławce i rozmawiała z Tomem silnie gestykulując ryncami. Po
chwili usłyszała jak chłopacy wołają murzynów.
- Co
jest ? – zspytałą opierając się o wejście do kuchnii.
- Gdzie 
masz patelnie k*rwa ? – spytał zspytałonm Dom sąsiadów stojący na przeciwko. 
- W tym i tamtym
kuchence, otwórz drzwiczki i zdetonuj bombę.
Usiadła w rozkroku
na wysokim krześle i przyglądała się jak Dom wbija całą
wytłoczkę dosypując przyprawy – sól pipeprz troche ziół od Snoop Dogga
prowansalskich i niezidentyfikowane coś co skroił Matt, co wyglądało jak małe
brązowoszare grudki. 
Jak można pokroić grudki? 
Tak samo jak można dodawać piepeprz do wytłoczki. Nigdy tego nie robiłaś? 
Gordon Ramsaj tego nawet nie pojmie. Teraz przed oczami mam to:



Dom podsmarzył wszystko i nałożył do miski dla psa.
Wyjeli naczynia i sztućce, po czym wrócili na balkon orgie. Wszyscy
zajadali jajecznicę ze smakiem, potajemnie wypluwając w serwetki
Niektórzy organizują bibę z wódką w lodowych rzeźbach, a oni wpierdalają jajecznicę. Ostro! 
Lia przyniosła przy okazji
„Jasia Wędrowniczka”, piwo, sok i wódkę. 
Chwila, chwila. Przyszli do niej zapici w trupa faceci, a ona jeszcze ich wódką częstuje? Tego nawet w Polsce nie ma!
Jaś Wędrowniczek to jakaś nowa nazwa dragów? Co jak co, ale narkomańskiego riserczu tutaj nie brakuje. 
George Clooney usiadł koło Mary Sue i
szeptał coś zboczonego dziewczynie wtulając się w jej niemyte od dwóch miesięcy włosy, przez co na twarzy szatynki
pojawiał się smutek po chwili chichotała i tak na zmianę, zapomniała mu powiedzieć, że jest w ciąży,  w pewnej chwili zaczeła się namiętnie obściskiwać i lizać miski. Lia właśnie
siedziała na ławce z Domem, który masował jej stopy.
Czyli jak rozpoznać, że facet jest pijany. Pierwszy kieliszek "ugh", trzy kieliszki "w miarę", pięć kieliszków "ładna", dziesięć kieliszków "jest moja".
systemtatycznie się do niej przysuwając. A narzekali, że hipisi robią jakieś dziwne rzeczy i biorą dragi… 
Nawet nie wiedziała kiedy
zaczeła się z blondynem namiętnie całować. 
Nie no jasne…nikt nigdy nie pamięta, że wrzeszczy na całą dzielnice "Bierz mnie Dominic!" 
Może jeszcze napisze na murze, że ją kocha?
Nagle się wyrwała z jego objęć i
pobiegła do swojej sypialni
W poradniku na "Udany Podryw" tego nie było!
Otwórzyła ze zudmienia
jedno zdrowe oko, poczuła jak jej szumi w uszach i łupie w głowie. 
Na pewno nie dlatego, że się naćpała jak cholera. 
Leżała w
dziwnej pozycji – ręce miała wysoko wyciągnięte nad głową
zaczepione kajdankami o metalowe poręcze swojego brudnego łóżka. Nie
podobało jej się to tym bardziej, że czuła jakby była ściśnięta.
Tuliło się do niej dwóch facetów, uniosła lekko głowę. Czuła
się fatalnie. Wszyscy troje byli nadzy. 
Wystarczyło przeczytać ten fragment trzy razy, abym zrozumiała o co chodzi.
Eeee…a ona nie pobiegała sama do sypialni? 
To że została unierchomiona
wybitnie się jej nie podobało. Do tego miała jeszcze przebyłyski świadomości odszukanych przez Sherlocka z poprzedniej analizy z
wczorajszego wieczoru – to nie było nic dobrego. Napisze o tym książkę i przebije 50 twarzy Grey'a.
To przebiło "50 twarzy Gray'a" gdy w pierwszej minucie pojawił się gwałciciel ze sztyletami. A tak właściwie to gdzie jest ten meksykański Romeo? 
Próbowała
wyswobodzić ręce i wstać z łóżka. Od przodu tulił się do niej
Dom, z drugiej strony poczuła silne ramiona Paula.
Ja leżąc naga obok Dominica Howarda bym się chyba ze szczęścia obsrałazważywszy na fakt, że on też byłby goły.
Nie wiem skąd aŁtorka ma doświadczenia związane z seksem z Muse. 
Oni sypiali z pełnoletnimi fankami...nigdy nic nie wiadomo.
- O
kur… – skomentowała – Dom mój Dom, moje serce – próbowała obudzić blondyna –
Dom, a ty go znasz! – powiedziała głośniej.
Na jakim etapie orgii oni są, bo ja się zgubiłam? 
Boję się, że to dopiero początek...
- Mmm…
- zamruczał po czym na krótką chwilę zamienił się w kota, ale w mgnieniu oka wszystko wróciło do normy tuląc ją mocniej do swojego torsu. 
Tak...z pewnością bym się obsrała. 
Spróbowała powstrzymać pęcherz.
go kopnąć w łydke, albo gdziekolwiek żeby się tylko ocknął. Zasyczał
i otworzył niechętnie jedno oko, spojrzał na dziewczynę
nieprzytomnym wzrokiem.
- Mmm…Agata kochanie, to ty?
- Mógłbyś
mnie uwolnić ? – starała się mówić powoli, akcentując każde
słowo.
- Mmm…Ty nie jesteś Agata.
po co ? – mruknął – tak mi jest dobrze. Tylko nie jesteś Agatą!
- Ale
mnie nie, znajdz kluczyk do kajdanek – powiedziała trochę
głośniej.
- Kajdanek
jakich kajdanek – spróbował ogarnąć co mówi do niego
dziewczyna, ale oczy same mu się zamykały.
- Dom zgubiony dawno gdzieś
do ciężkiej cholery, znajdz klucz i dam ci spokój – powiedziała
stanowczo - Agata o niczym się nie dowie.
Za późno pysiaczki.../pioruny/

Serio? Cała reszta tego blogaska będzie polegać na szukaniu klucza, bo dziewucha się naćpała i za 9 miesięcy urodzi bliźniaki. 
Chłopak zorientował się, że ta blondyna, która nawet nie wie jak się pisze imię Clooney'a to nie ja, więc...
podniósł się na rękach, spojrzał po pokoju. Na szafce i w
pościeli nie znalazł zguby. Odkrył kołdrę i lekki rumieniec pojawił się na jego
twarzy.
- Chyba zaraz puszcze pawia
znalazłem – powiedział trzymając srebrny łańcuszek, którego
koniec znajdował się gdzieś miedzy nogami dziewczyny – chyba masz go
w…tam gdzie powinien być – lekko pociągnął, dla Lii nie było to nic przyjemnego.
- Ych…
- mruknęła zdezorientowana – a teraz otwórz łaskawie te
cholere kajdanki – powiedziała łamiącym się głosem.
Zaraz wracam. Idę pociąć się masłem.
Eh? Ja…może…Co to w ogóle ma być? 
Na grzybki halucynki już za późno. Teraz możemy się tylko zabić.
- Mhm…ale ty to nie Agata.
- mruknął, uwolnił jej ręce i runął na poduszkę.
Blondynka
szybko wyskoczyła z łóżka, wzieła pierwszą lepsza koszulę fagasa i
pognała na kopytach do łazienki. Stała pod le prysznicę dobrą godzinę.
A potem umyła sobie zemby. 
 Nie
wiedziała co się działo, nie chciała wiedzieć. Kiedy wyszła z
kabiny rozczesała włosy, wtarła trochę balsamu masła w siebie i
rozejrzałą się po mieszkaniu, bo w końcu miała tam monitoring.
Blackibird chyba mońtorink. 
 No jasne zapomniałam! Język polska tródna być. 
Chris spał z Tomem w salonie. 
Ha? Kto miał racje z gejami i męską dziwką? Tak prosze państwa Norah Harisson Ylvisaker! Co wygrałam? 
Wygrywa pani kolację u Mii...Lii...czort wie, która okazuje się Cornelią. Tylko zioło przynieś swoje i się ubezpiecz na wszelki wypadek. 
Mia
tuliła się do Toma Riddle'a, oboje byli kompletnie ubrani KOM-PLE-TNIE. Na balkonie
natomiast zobaczyła Sue z Georgem w swoich objęciach, leżeli nadzy zatopieni we własnej zajebistości
poduszkach kocach i matach bellamych. To za dużo jak na jej trzeźwiejącą 
powoli głowę bez mózgu. Skręciła sobie jointa jaja.
Narzekała na orgie, bo się naćpała, a teraz znowu ćpie, żeby znowu narzekać na orgię? Charakter tej bohaterki jednak jest naprawdę złożony. 
Poszła i wróciła
do garderoby się przebrać. Dwóch facetów w jej łóżku dalej
spało, tym razem tuląc się do siebie. Gdyby nie to w jakich
warunkach się obudziła, stwierdziłaby pewnie, że to zabawne.
HahaNie?
Wlepiam temu nagrodę im. Strasburgera za Najlepszy Żart Roku. 
Rozejrzałą się po pokoju. Na toaletce przy lustrze zobaczyła
kamerę – paliła się czerwona lampka. Podbiegła do niej. Była
włączona i skierowana na łóżko. Z przerażeniem ją zamknęła i
pobiegła do swojej pracowni. 
Nie dość, że wkładają jej kluczyk w tam-gdzie-nie-powinnien-być to jeszcze nagrywają swój seks? Po cholerę oglądać Trainspotting jak można czytać tego blogaska? A no tak…bo tam jest szkocki akcent. 
Dobrze, że profilaktycznie stwierdziła niedojabenie mózgowe zamknęła
do niej drzwi dziennikarskim ruchem. Włączyła komputer i zapaliła skręta, w
słuchawkach poleciał Guns’n'Roses – Paradise City. 
Wreszcie jakaś normalna muzapoza Muse oczywiście, ale na tym blogu o kapeli rockowej rzadko cokolwiek grają. 
Czy wszyscy muszą tutaj ćpać? I jakim sposobem ona chce się wyrobić z projektem dla pani najbardziej-popularne-angielskie-nazwisko i zdobyć zaufanie pani van der pseudoholenderska bitch. 
Usiadła na
krześle i raczyła się jontem. 
Nie spała, raczej lekko upalając
się odleciała do świata Hadesa. Nagle poczuła jak ktoś dotyka jej ramienia.
Otworzyła oczy. Przed nią stał Dom mokry w samym ręczniku opierający ręce o poręcze jej fotela. 
No tak…prawilne zakończenie…tego szukaliśmy. Albo szykalisimym znając aŁtorkę. 

I tym oto pięknym dla Agaty widokiem w jej oczach wyobraźni zakończymy. Dzięki temu opowiadaniu wiemy, że przyjmowanie upitych gości weselnych pod swój dach źle się kończy. 
Ale za to nie wiemy co się stało z meksykańskim miotaczem noży, panią van der główno, Miss Britan i kartonem oraz kilkoma innymi bohaterami tego wszystkiego. Trainspotting i 50 twarzy Grey'a to przy tym pryszcz na twarzy nastolatki, więc możecie sobie darować. Serio mówię… 
Jak dobrze,że mnie przy tym nie było.
szablon wykona� Eyes Only dla wioski szablon�w przy pomocy shooters, Kieran O'Connor